W końcu na rowerze!

Przeprowadzka do Tilburga wprowadziła wymuszoną, choć niesamowicie potrzebną zmianę - przesiadłem się z samochodu na rower. Praktycznie codziennie dojeżdżam 10km do pracy (poza weekendami), niezależnie czy pada deszcz, czy wieje (a wieje często), czy pada śnieg (na szczęście bardzo rzadko). Koszty paliwa zmalały do zera, za to naprawdę czuję dobroczynne działanie pedałowania. Podobno po 20 minutach spokojnej aktywności wydzielają się endorfiny, które odpowiadają za poczucie szczęścia. W moim rowerowym doświadczeniu muszę to w pełni potwierdzić - nie spodziewałem się, że wracając po pracy nocą w deszczu i chłodzie, przy porywistym wietrze, będę szeroko się uśmiechał! Rower daje niesamowitą frajdę, poprawia nastrój, dotlenia i wspomaga walkę z nadmiarem sadełka ;)


Ta zmiana sprawiła, że nie mogę teraz nadziwić się, jak wiele paliwa i pieniędzy zmarnowałem na dojeżdżanie raptem 6km do pracy, którą miałem w Polsce. Co więcej, w ojczyźnie miałem do dyspozycji dużo lepszy rower, znacznie szybszy i bezpieczniejszy, niż tutaj. W Tilburgu mam jedno przełożenie i hamulec "nożny" w tylnej pieście koła. Mimo tego nadal cieszę się na myśl o rowerowej podróży do pracy! 


Regularne rowerowe przejażdżki wpłynęły też na apetyt i jakość snu. Śpię krócej, za to budzę się pełny energii i gotowy do działania! Ot, choćby do takiego, by przygotować solidne śniadanie :)


Konieczność wymusiła zmianę - a zmiana okazała się być korzystną! Warto więc czasem dać się do czegoś przekonać, bądź zostać zmuszonym, by czerpać z tej rzeczy radość i osiągać nowe, minimalistyczne cele! :)

Wywiad z minimalistą: Jan Różański.

Drodzy przyjaciele minimaliści! Od dziś wprowadzam na bloga dodatkową zakładkę, w której będzie można przeczytać krótkie wywiady z... Wami! :) Zależy mi na poznawaniu opinii innych minimalistów i minimalistek, mam nadzieję, że będziecie również chętnie dzielić się swoimi spostrzeżeniami, kiedy Was o to poproszę :)


A na dzień dobry Janek Różański. Janka poznałem przeszukując YouTube w poszukiwaniu filmów związanych z minimalizmem. Póki co na kanale Janka znajduje się tylko 5 filmów, ale widać, że ma ciekawe podejście do tematu i z całą pewnością zna się na rzeczy. Co ważne, w jego filmach możemy też zobaczyć sporo pięknej przyrody, bo bohater dzisiejszego wywiadu uwielbia spacery :) Na samym końcu tego wpisu umieszczę link do jednego z filmów Janka, zachęcam do zapoznania się!

  •  Jak odkryłeś minimalizm?
Minimalizm jest dla mnie słowem, które określa ogół idei, które kiełkowały we mnie już od dawna. Kultura wpaja nam hasła, z którymi możemy się zgodzić lub nie, np. „Pieniądze szczęścia nie dają”, „Być, nie mieć”. Krytyczna obserwacja świata i świadome podejmowanie decyzji prędzej czy później doprowadza nas do momentu w życiu, kiedy nie jesteśmy zadowoleni ze stanu obecnego i chcemy go zmienić. W takim momencie w moim życiu przypadkiem trafiłem na informacje o minimalizmie i zrozumiałem, że to jest właśnie odpowiedź na moje problemy. Mimo wszystko wciąż czuję się laikiem w tej kwestii.

  • Czy wśród Twoich bliskich i przyjaciół są osoby, które interesują się minimalizmem?
Bardzo bym chciał, żeby jak najwięcej osób kierowało się w życiu zasadami, które propaguje minimalizm. Niestety jest to dość poważna decyzja i niektórzy albo nie czują, żeby było to coś wartościowego, albo nie mają wiary w to, że może to ich uszczęśliwić. Ja byłem w takiej sytuacji przez wiele lat, więc ze zrozumieniem odnoszę się do ludzi ze swojego otoczenia, którzy nie podzielają mojego zdania. Jedyne co mogę robić, to swoim działaniem prowadzić „kampanię reklamową” minimalizmu, zgodnie ze słowami „Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,20)
  • Oglądałem Twoje filmy na YouTube i widzę, że bardzo lubisz kontakt z przyrodą. Jakie są Twoje ulubione formy spędzania czasu w terenie?
Lubię spędzać czas na długich, samotnych spacerach, szczególnie leśnymi ścieżkami albo po wzgórzach. Do tego nie potrzeba wiele – dobre buty, ubranie, plecak z termosem i gorącą herbatą – i można ruszać w drogę. Niezbędny jest też telefon, w którym mam kompas, mapy i mogę zadzwonić po pomoc, w razie problemu. W trakcie swoich wycieczek robię też zdjęcia, po to aby móc później przypomnieć sobie miejsca, w których byłem. Oczywiście kiedy jest bardzo brzydka pogoda, albo nie mam ochoty na spacer – film albo książka jak najbardziej mnie zadowalają.
  • Czy minimalizm w Twoim życiu wpływa pozytywnie na relacje z innymi?
Minimalizm to droga, w której ceni się bardziej doświadczenie, relacje, szczęście wewnętrzne niż przedmioty. Myślę, że głównie chodzi o czas – mam teraz więcej czasu, żeby spędzić go z rodziną, przyjaciółmi. Nie mam wielu przyjaciół, ale cenię czas spędzony z nimi, bo to jest istotą życia, aby być, a nie mieć. Oczywiście niektórzy uważają mnie za ekscentryka, trochę za wariata, ale w pozytywnym znaczeniu.
  • Z czym najtrudniej było Ci się rozstać, podczas minimalistycznych porządków?
Nie przywiązuję szczególnej wagi do tego, aby „pozbyć się” nadmiaru przedmiotów. Jeśli mam okazję podarować coś, co kogoś uszczęśliwi – robię to bez wahania. Nie mam czasu i ochoty spędzać godzin na „porządkowaniu” rzeczy. Głównie skupiam się teraz na wdzięczności za to, co mam. Przyjdzie czas na PORZĄDKI.
  • Czy uważasz, że minimalizm jest sposobem na życie, czy chwilowym uporządkowywaniem sobie własnych spraw?
Minimalizm jest ważną częścią mojego światopoglądu, ale wszystkiego nie wyjaśnia. Myślę, że najrozsądniej byłoby powiedzieć, że „minimalizm jest sposobem na szczęście”. Napewno nie jest czymś chwilowym. Na początku jest zdecydowanie trudniej żyć, kiedy starasz się poukładać wszystko zgodnie z tym, co postuluje minimalizm. To idea, którą można rozwijać zgodnie z własną osobowością, nie ma szczegółowego przepisu.
  • Jaki jest w Twojej opinii najważniejszy plus bycia minimalistą?
Najważniejszą zaletą minimalizmu jest wolność. Wolność wyboru, wolność od wpływu ludzi, którzy mówią, co mamy kupić, aby być szczęśliwymi. Wolność dysponowania własnym czasem, własnymi zasobami. Minimalista patrzy na wszystko przez pryzmat tego, co w życiu jest ważne. To my decydujemy, co chcemy posiadać i co chcemy robić, bez względu na to, co robią inni.
  • Podziel się proszę radą dla początkujących - od czego zacząć przygodę z minimalizmem?
Moim zdaniem najważniejsza jest zmiana nastawienia do życia i ciągła ciekawość świata. Poprzez zdobywanie wiedzy i wprowadzanie jej do praktyki, zmieniamy się w pożądanym przez nas kierunku. Napewno można się zaskoczyć tym, że ludzie, którzy uważają się za minimalistów, albo utożsamiają się z tą ideą, myślą tak samo jak my. Osobiście niejednokrotnie wykrzyknąłem: „Ha! Mam dokładnie takie samo zdanie!”.
  • Kiedy możemy spodziewać się kolejnych filmów na Twoim youtube'owym kanale? :)
Obecnie zajmuję się wieloma rzeczami i po prostu cieszę się życiem, ale sądzę, że w któryś z długich, zimowych wieczorów najdzie mnie ochota podzielenia się przemyśleniami z tymi, którzy śledzą mój kanał. Nie uważam jednak tego za priorytet, dlatego nie mogę łatwo znaleźć na to czas.


Małe zmiany u Szczęśliwego minimalisty.

Dzień dobry w Nowym Roku! Oczywiście jako minimalista kompletnie nie przywiązuje wagi do zmiany cyferek w kalendarzu, ale zgodnie z tradycją życzę wszystkim Wam, drodzy czytelnicy, wspaniałych przeżyć i radości w każdym dniu!

Dziś napiszę trochę osobistego posta, gdyż chcę się wytłumaczyć z mojej ostatniej nieobecności. Otóż zmieniłem kraj zamieszkania - na dzień dzisiejszy piszę do Was z Holandii, gdzie udało mi się znaleźć nową pracę. W związku z tym minione dwa tygodnie koncentrowały się głównie wokół przygotowań do przeprowadzki oraz na spokojnym świętowaniu Bożego Narodzenia.

Aktualnie planuję wprowadzić na bloga kilka nowych "serii czytelniczych", ale nie chcę póki co ujawniać za wielu szczegółów, gdyż nie wiem, czy uda mi się pisanie połączyć z nadgodzinami w pracy ;)

Otworzyłem niedawno nową podstronę bloga, "Teraz czytam", gdzie możecie zobaczyć jakie książki aktualnie czytam i jakie mam już za sobą - jeśli któraś z pozycji Was zainteresuje, to piszcie śmiało z pytaniami o nią, postaram się parę zdań na jej temat napisać! Na podstronie tej każda książka jest podpisana linkiem afiliacyjnym - jeśli zdecydujecie się zakupić ją u partnera, kilka groszy wpadnie na konto Szczęśliwego minimalisty. Piszę o tym, by ktoś przypadkiem mi nie zarzucił, że próbuję zarobić na blogu i się z tym ukrywam ;)

Niedługo będziecie też mieli okazję przeczytać ciekawy wywiad z jednym z polskich minimalistów - mam nadzieję, że będzie to pierwszy z serii, które będą pojawiać się u mnie systematycznie :)


pixabay.com



Masz czas!

Chciałbym poruszyć temat braku czasu, czyli najbardziej chyba popularnej wymówki, która prowadzi do tego, że stoimy w miejscu. Często słyszymy, że ktoś nie ma czasu na naukę, albo na podróż, bo musi pracować, albo że nie ma czasu, bo ma dzieci. Sam też byłem przykładem osoby, która na każdą propozycję wymagającą wyjścia z mojej strefy komfortu wymigiwała się klasycznym brakiem czasu.

Prawda jest oczywiście zupełnie inna. Mamy dokładnie tyle samo czasu, co najwybitniejsze umysły które chodziły po tej ziemi. Mamy tyle czasu, co sportowcy osiągający świetne wyniki. Mamy tyle czasu, co artyści tworzący skomplikowane dzieła. Naprawdę, mamy go na tyle dużo, by móc znaleźć sposób na jego marnotrawienie i późniejsze wymigiwanie się jego brakiem.

Kiedy uświadomiłem sobie, że mój brak czasu najczęściej wynika z braku organizacji w życiu, postanowiłem działać. Zacząłem spisywać plany dnia (na początku na papierze, później w formie elektronicznej), nastawiałem budzik na wcześniejszą godzinę, odinstalowałem rozpraszające mnie aplikacje w telefonie, posprzątałem (i nauczyłem się ten stan utrzymywać), ograniczyłem czas spędzany na portalach społecznościowych. Nagle okazało się, że... mogę się nudzić! Ilość czasu zwiększyła się, co sprawiło, że teraz wszystko co robię wykonuję z większym spokojem, a zaplanowane sprawy rozwiązuję zwykle szybciej, niż przed zminimalizowaniem rozpraszaczy czasu. Mam też możliwość korzystania z większej ilości przyjemności, takich jak czytanie książek czy spacery. 

Najważniejszą zmianą było po prostu odkrycie, że czas jest, a że to ja na różny sposób go marnowałem. Koniec z wymówkami!


Sprzątanie na koniec dnia.

Miło budzić się w czystym, minimalistycznym mieszkaniu. W miejscu, które sprzyja kreatywności i pozwala radować się spokojem. Dlatego warto przygotować sobie porządek na dzień dobry już w poprzedzający pobudkę wieczór.

Najlepiej zacząć od krótkiego posprzątania kuchni - pozamiatać, umyć naczynia i podłogę. Powyciągać naczynia ze zmywarki i poodstawiać talerze, sztućce i szklanki do szafek. Nie powinno to zająć więcej niż 10 minut (no, chyba że ktoś ma naprawdę dużą kuchnię), a efekt jest fantastyczny! 

Odświeżenie pokojów również dobrze zrobić wieczorem. Jeśli odkurzymy, to rano nie będziemy roznosić "śmieci" jeszcze z poprzedniego dnia. Wietrzenie przed spaniem to chyba oczywista sprawa, ale na wszelki wypadek wspomnę i o niej. Dzięki wymianie powietrza na świeże bardzo ułatwiamy sobie zasypianie i pozbywamy się sporej ilości kurzu i zarazków.

Łazienka również ucieszy się z prostego odświeżenia. Umycie toalety, czy poodkładanie wszelkich kosmetyków na swoje miejsce nie zajmuje sporo czasu.

A teraz porównajcie sobie początek dnia w zagraconym mieszkaniu, gdzie stos talerzy wciąż czeka na umycie, a po pokojach walają się papiery, niepoodkładane na swoje miejsce rzeczy, nieodniesione do zlewu szklanki po wczorajszej imprezie itp. itd. Czysty poranek sprawia, że głowa od razu zaczyna myśleć kreatywnie, zamiast irytować się nieporządkiem! Dlatego polecam poświęcenie tych 20-30 minut przed spaniem na ogarnięcie chaosu domowego i sprezentowanie sobie w ten sposób pogodnego dnia!

pixabay.com

Pozbądź się... organów wewnętrznych.

Każda osoba dobrze wie, że można żyć z jedną nerką, albo z jednym płucem. Dlatego też jako prawdziwi minimaliści, powinniśmy pozbyć się wszystkiego, co nie jest nam wewnątrz absolutnie niezbędne!...
...
...

Oczywiście żartuję. Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na temat podpisywania oświadczeń o udostępnieniu organów po naszej śmierci. Myślę, że jako minimaliści powinniśmy być świadomi pewnych spraw i decydować się na oddanie innym w razie potrzeby rzeczy, które nam już z całą pewnością się nie przydadzą - a z całą pewnością organy wewnętrzne po śmierci nie będą już nam potrzebne. 

Dawniej uważałem, że absolutnie nie zgodziłbym się na oddanie organów, jeśli doszłoby do wypadku z moim udziałem. Wpływ na to miała świadomość, że ktoś mógłby "bawić się", a właściwie nieuszanować moich zwłok (tak, wiem - takie sytuacje praktycznie się nie zdarzają). Dziś wiem, że nie będzie to miało dla mnie większego znaczenia, a z kolei dla osoby potrzebującej przeszczepu wątroby, nerki czy serca będzie to niesamowicie istotne. 

Drodzy przyjaciele minimaliści - zachęcam do wydawania oświadczeń, że godzicie się na oddanie organów w przypadku Waszej śmierci. Ułatwi to wiele spraw zarówno lekarzom, którzy będą widzieli szansę ocalenia kogoś za pomocą Waszego ciała, jak również rodzinie, której na pewno będzie ciężko decydować o takich rzeczach w momencie, gdy najbardziej będą czuć ból po utracie bliskiej osoby. 

Śmierć to temat trudny, ale pamiętajmy, że decydując się na oddanie organów, dajemy komuś szansę na życie!

pixabay.com

Urodziny/imieniny.

Ten wpis może być dość kontrowersyjny, ponieważ chcę poruszyć temat, który wydaje się być nienaruszalnym. Obchodzenie urodzin czy imienin jest przecież uważane jako coś oczywistego, a wręcz obowiązkowego, jeśli chce się utrzymywać przynajmniej "jako-takie" stosunki towarzyskie i nie wyjść na niemiłego odludka.

Minimalizm sprawił, że większość zwykłych świąt traktuję jako moment w którym radość znajdują głównie producenci i sprzedawcy. Prezenty, życzenia, spotkania - z jednej strony jest to ok, jeśli znajdujemy w tym realną radość. Sam osobiście straciłem (na szczęście) potrzebę obchodzenia własnych urodzin i nie widzę też powodu, by obchodzić rocznicę narodzenia któregoś z moich znajomych, czy przyjaciół. Z tym niestety jest problem, bo sporo "normalnych" ludzi czuje się zapomniana, jeśli nie otrzymają zwyczajowej dawki uwagi w dniu ich święta. Myślę, że rozmowa z przyjaciółmi może okazać się pomocna, choć niekoniecznie skuteczna - sporo osób jednak woli tradycyjne "100 lat", niż minimalistyczne "niedbalstwo" w tej kwestii.

Zachęcam do przemyśleń w tym temacie i podzielenia się nimi w komentarzach!

pixabay.com



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...