Co byś zrobił z milionem złotych??

Co byś zrobił z milionem złotych? Takim wygranym, otrzymanym w spadku itp. - po prostu czystym i okrągłym milionem? Odpowiedź na to pytanie może określić jakim typem minimalisty jesteś.

Jeszcze kilka lat wstecz odpowiedziałbym szybko "kupiłbym dom, fajny samochód, kilka rowerów i pojechał we wspaniałą podróż dookoła świata" - dziś wiem, że nie zrobiłbym ani jednej z tych rzeczy, no, może poza podróżą. W Bieszczady. Dookoła świata dopiero na emeryturze ;)

Dodatkowy milion może przewrócić w głowie. Niektórzy pewnie rzuciliby pracę, albo w myśl zasady "zastaw się a postaw się" zakupiliby kosztowności więcej, niż naprawdę by potrzebowali. Część osób pewnie poszłaby też w innym kierunku - sporą część tej kwoty przeznaczyliby na inwestycje i oszczędności. Moim zdaniem to zdecydowanie lepsza opcja, pozwalająca zachować zdrowy rozsądek :)

Osobiście w przypadku dodatkowego miliona kierowałbym się zasadą 80/20 (opiszę ją w jednym z kolejnych wpisów) i 80% kwoty przeznaczyłbym od razu na "konto emerytalne", a 20% na potrzeby bieżące, takie jak domowe naprawy i remonty, zakup potrzebnych narzędzi (np. nowego obiektywu do aparatu, albo hydraulicznego podnośnika do samochodu), oraz rozrywkę. Nie ma co ukrywać, kiedy pojawia się dodatkowa, niespodziewana kwota w domowym budżecie, też warto cieszyć się z takiego prezentu :)

Minimalizm nie wyklucza bogacenia się, co więcej - wspiera powstawanie majątku. Istotne jest tylko to, czy minimalizm wynika z przekonań, czy tylko z chwilowej potrzeby zmiany czegoś w życiu - bo w takim przypadku nagły przyrost dużej gotówki mógłby całkowicie zniszczyć minimalstycznego ducha :) Stąd też istotna jest szczera odpowiedź na pytanie "co byś zrobił z milionem złotych?" 

Na pewno wielu z Was ma inne pomysły na zagospodarowanie miliona złotych - podzielcie się proszę tymi pomysłami w komentarzu!

Komentarze

  1. Milion? Hmmm... Pewnie urealniłby zmianę mieszkania. Dałby więcej odwagi do założenia własnej firmy. Do tego pewnie jakieś ciekawe, dłuższe wakacje... Reszta zaoszczędzona, zainwestowana.
    Na pewno nie szał zakupowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z zainwestowaniem we własną działalność to świetna sprawa! A czym zajmowałaby się Twoja firma Tino??

      Usuń
    2. Tu właśnie jest problem, bo szukam pomysłu... Czasem coś pojawia się w głowie, ale jeszcze do niczego nie miałam na tyle przekonania, żeby zaryzykować.
      Na pewno taki niespodziewany milion byłby pomocą, bo mogłabym się nie przejmować, a w każdym razie mniej przejmować, kosztami, ZUSami i innymi trudnościami. Mogłabym wypróbować kilka pomysłów i zobaczyć, co naprawdę mi się podoba, co daje możliwość zarobienia i potem już tylko się rozwijać.
      Ciężko być tak niezdecydowaną osobą jak ja ;)

      Usuń
    3. Ja już pomysł mam (fotografia), ale wciąż dla mnie zbyt zawiłe są kwestie prowadzenia małej działalności i szalone podatki które trzeba płacić, niezależnie czy się stoi czy się leży z biznesem... Z drugiej strony wiele osób sobie świetnie radzi i nie narzeka, a często też startowali od zera - może po prostu brakuje nam odwagi do podjęcia ryzyka? :)

      Usuń
    4. Tomku, podatki musisz płacić tylko wtedy, kiedy osiągasz zyski. Najgorszym problemem jest ZUS - niezależny od wyniku finansowego. Jak byś potrzebował trochę podpowiedzi księgowej, to możesz się odezwać (dobrych kilka lat pracowałam w księgowości), albo będę umiała pomóc, albo będę wiedziała, kogo Ci polecić.
      Z fotografią jest o tyle fajnie, że można bez problemu spróbować potraktować to najpierw jako zajęcie dodatkowe: sesje dla dzieci, sesje ślubne. Jak się uda, jak zacznie przynosić zyski, to wtedy poświęcić się już wyłącznie takiej pracy.
      Myślę, że taki milion również Ciebie by zmobilizował - można wtedy się nie bać porażki, bo ma się zabezpieczenie finansowe na jakiś czas :)
      A odwagi do podjęcia ryzyka może rzeczywiście mi brak. Tylko jeszcze bardziej brak pomysłu. A połączenie braku pomysłu i braku odwagi, to już w ogóle krytyczna mieszanka. Daję sobie aktualnie czas na liczne przemyślenia, zaczęłam sesję coachingową (nie wiem, czy to tak się nazywa), porządkuję otoczenie i życie osobiste - mam nadzieję, że to wszystko przyniesie pozytywne efekty i za rok będę już w zupełnie innym miejscu i będę mogła się pochwalić licznymi sukcesami :)

      Usuń

Prześlij komentarz




zBLOGowani.pl

Popularne posty