Gadżeciarstwo a minimalizm.

Czy minimalizm da się połączyć z gadżeciarstwem? Na pozór - nie, w końcu gadżeciaż lubi mieć nowe, a minimalista zaspokoi się tym co już ma. Ale spójrzmy na to z trochę innej strony - przecież minimalista może mieć świetne gadżety, które kupuje rzadko, ale za to z wysokiej półki - i wykorzystuje ich możliwości!


Poniżej kilka przykładów minimalistycznego gadżeciarstwa:

Jeden komputer wysokiej klasy, nowoczesny, z dużą mocą obliczeniową będzie służył wydajniej i prawdopodobnie dłużej, niż przeciętny sprzęt kupiony za niewielką kwotę kupiony na promocji (przypomina mi się rozmowa w sieci sklepów "nie dla idiotów", gdy poszukiwałem kiedyś telewizor. Dbając o jakość zakupów zawsze staram się dopytać jak najwięcej, w związku z tym podszedłem do pana i zapytałem który telewizor by polecił. Ten bez wahania wskazał konkretny egzemplarz. Na moje pytanie "dlaczego akurat ten" pan sprzedawca odpowiedział "bo jest w promocji"...)

Smartfon z wyższej półki rzeczywiście potrafi zastąpić kilka urządzeń na raz. Moja dziewczyna od kiedy korzysta z telefonu na systemie Windows przestała korzystać z laptopa i tabletu - to jest dopiero mistrzyni efektywnego minimalizmu! :) Sam z kolei mam przykład, że średnia półka jest... średnia. Otrzymałem niedawno w pracy nowy telefon służbowy, o dwie klasy niższy, niż poprzednik (choć wg specyfikacji ma już lepszy procesor, więcej pamięci itp.). Niestety to się czuje na każdym kroku! Inny komfort pracy z wyświetlaczem, nie do końca dobrze reaguje na polecenia (model tej samej marki co poprzednik). Gdybym kupił go prywatnie, byłbym zawiedziony...

Aparat fotograficzny. Ponieważ zajmuję się fotografią (dlatego ostatnio wpisy są niezbyt częste), powiem tak: oczywiście, że to fotograf robi zdjęcie, a nie sprzęt. Ale niestety od sprzętu zależy komfort i czas jaki poświęcimy na wykonanie dobrego ujęcia. Nie polecam kupować sprzętu dla profesjonalistów, ale zawsze polecam zasięgnąć rady u kogoś, kto zna się na aparatach.

Samochód. Kto powiedział, że minimalista nie może jeździć Ferrari?? :) Niektórzy całkiem rezygnują z zakupu samochodu - i dobrze, jeśli rzeczywiście go nie potrzebują. Ale dla większości sprawny technicznie, zadbany samochód jest lepszy, niż kilkudziesięcioletni, wymagający ciągłej opieki stary rzęch. Samochód dla większości facetów to też gadżet! :)

Sprzęt do słuchania muzyki. Osobiście przywiązuję ogromną uwagę do tego, by dźwięk który do mnie dociera podobał mi się w 100%. Dlatego nie mogę sobie pozwolić na słuchawki za 20 zł, które będę wymieniał co pół miesiąca, albo wieżę która nie będzie w stanie zadowolić mojego ucha przez tekturowe głośniki. 

Na powyższych przykładach można zauważyć właściwie powtarzający się schemat - zawsze wybieram jakość, nie ograniczając swojego gadżeciarstwa. Kupuję świadomie, a nie wtedy, gdy pojawi się nowsza wersja danego sprzętu - ciężko by było wyrobić z kupowaniem tego samego modelu samochodu po każdym liftingu ;)


Minimalizm nie wyklucza gadżeciarstwa. Minimalizm wyklucza niepohamowaną potrzebę posiadania "nowego", która wynika tylko z chęci zaspokojenia potrzeby - a konkretniej potrzeby nowości.

Komentarze

  1. Trafiłem tutaj z podobnymi przemyśleniami. Mam podobny punkt widzenia na powyższy temat oraz, co ciekawe, nawet podobne hobby (audio, fotografia). Niestety, nawet jeśli zachowujemy minimalizm w gadżeciarstwie trudno obiektywnie ocenić, czy nie przekraczamy linii, cienkiej czerwonej. Chodzi mi o to, że jako osoby otwarte, ciekawe świata i aktywne mamy wiele zainteresowań: foto, sport, audio, kultura, podróże, etc. Jeśli w każdej z tych dziedzin potrzeba jakiegoś wyposażenia (nazwijmy to gadżetami, choć należałoby napisać 'narzędziami' do realizacji pasji), i chcemy w świadomy, minimalistyczny sposób te 'narzędzia' kupować (= dobre jakościowo, na lata), to niestety w sumie z minimalizmu nici... Bo dobry aparat na lata + szkła i inne dodatki (naprawdę niezbędne) to kilka tysięcy (nawet jeśli kupisz używane); rower, dobry to też 1000+, często więcej; dobre słuchawki to też ok. 1000 PLN. Ja doszedłem do momentu, w którym mam wyrzuty sumienia, że mam tyle zainteresowań i potrzebuję tych narzędzi. Nie jestem gadżeciażem (przynajmniej tak uważam), ale a) dla osoby z boku wcale to tak nie wygląda (bo ma aparat, komputer, akwarium, sprzęt hi-fi, wyposażenie do wspinaczki, rower, sprzęt narciarski, etc.), b) z definicji część tych narzędzi po pewnym czasie zostanie odłożona do kąta, przynajmniej tymczasowo (ograniczenia czasowe) i okaże się nietrafionymi zakupami. Z drugiej strony, o minimaliźmie - pieniądze gromadzimy by z nich korzystać i realizować swoje pasje, nie dla ich gromadzenia...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz




zBLOGowani.pl

Popularne posty