Nie dubluj!


Miałem w swoim życiu okres, kiedy wszystko dublowałem - ot, na wszelki wypadek. Dwie gitary elektryczne, dwa telefony komórkowe, dwie identyczne koszule, dwie pary słuchawek. W momencie, w którym minimalizm wkroczył w moje życie (a może raczej ja wkroczyłem w minimalizm? ;) ) zrozumiałem, że takie dublowanie nie ma sensu. W końcu nie da się słuchać muzyki jednocześnie na dwóch parach słuchawek, czy prowadzić rozmowę przez dwa telefony (choć niektórzy pewnie i takie talenty posiadają...)

Oczywiście dublowanie przedmiotów może też wiązać się z niesamowitym wyrażeniem "na wszelki wypadek". Kupujemy nową lodówkę, bo stara już lekko nie domaga, ale i tak wrzucimy tą zużytą do piwnicy, bo być może kiedyś jeszcze uda się z niej skorzystać (jak zepsuje się ta nowa), lub będzie służyła jako magazyn części (jak w nowej się zepsuje, to wyciągnę część ze starej). Niestety, ale współcześnie produkowane sprzęty raczej nie pozwolą na powtórne wykorzystanie starych elementów, a poza tym, kiedy po tych piętnastu kolejnych latach zepsuje się nowa lodówka, to prawdopodobnie kupimy nowszy, zdecydowanie unowocześniony egzemplarz. Dlatego też nie warto dublować "na zapas".


Proponuję Wam drodzy minimaliści rozejrzenie się po swoich domach i zweryfikowanie, czy przypadkiem nie chomikujecie gdzieś rzeczy, których zadaniem jest dublowanie innego przedmiotu. Jeśli tak, zastanówcie się, czy na pewno z tego korzystacie, lub skorzystacie i jeśli dojdziecie do wniosku, że nie, to... wiecie co z tym zrobić ;)

Komentarze




zBLOGowani.pl

Popularne posty