Życie bez żelazka.

Kilka miesięcy temu, przed przeprowadzką do Holandii, nie wyobrażałem sobie życia bez żelazka. Moje ubrania w większości wymagały prasowania po wyschnięciu, więc było to dla mnie narzędzie niezbędne. Jednak odkąd mieszkam w Tilburgu, kompletnie nie korzystam z prasowania! 
Jak to możliwe? Otóż moja pomniejszona garderoba składa się głównie z ciuchów z materiałów syntetycznych i półsyntetycznych - dzięki temu ubrania praktycznie prostują się same podczas suszenia. Co z tym się wiąże - brak żelazka sprawia, że szukam odzieży która w przyszłości nie wymusi na mnie jego zakupu ;) Chciałbym przerzucić się całkowicie na produkty z wełny merynosów, ale ciężko mi wciąż uzasadnić sobie zakup t-shirta za prawie 300 zł, lub spodni za 850 zł, pomimo oczywistych zalet materiału, z jakiego są wykonane.

Niesamowite, jak wiele rzeczy wydaje się być koniecznych w każdym domu, a jednak wcale takimi nie są. Myślę, że kolejnym produktem do wyeliminowania może być np. czajnik elektryczny - pytanie tylko, czy warto rezygnować z wygody, na rzecz tylko i wyłącznie pomniejszenia stanu posiadania? 

źródło: pixabay.com




zBLOGowani.pl

Popularne posty