Przejdź do głównej zawartości

"Tales by the light" sezon trzeci, czyli jak po dwóch odcinkach zostać minimalistą.

Jak część z Was wie, moim głównym hobby, poza pisaniem tekstów na bloga, jest fotografia. Dlatego z olbrzymim zainteresowaniem oglądnąłem pierwsze dwa, dwudziestopięciominutowe odcinki trzeciego sezonu serialu o fotografii "Tales by the light". Poprzednie dwa sezony poruszały wiele różnych tematów, jednak dopiero w trzecim sezonie pojawił się temat, który ścina z nóg i sprawia, że chce się coś w swoim życiu zmienić.

Tym tematem jest praca dzieci w ubogich krajach.

Fotograf Simon Lister wraz z aktorem, Orlando Bloomem (który pełni tu funkcję przedstawiciela UNICEF) przemierzają najbiedniejsze dzielnice azjatyckich krajów, by udokumentować warunki życia kilkuletnich pracowników fabryk. Możemy tu poznać kilkoro maluchów, którzy codzienność wypełniona jest wyszukiwaniem wartościowych rzeczy (takich jak plastikowy widelczyk, albo cała butelka!) na pływającym wysypisku śmieci. Zobaczymy też chłopców, którzy wolą pracować w fabryce balonów (gdzie trują się oparami z farb i gumą), niż w fabryce aluminiowych garnków (gdzie opiłki aluminium zostają w skórze, a huk maszyn jest nieznośny) - ale nie mają wyboru, bo muszą do pracy iść tam, gdzie akurat jest zapotrzebowanie. Spotkamy chłopca, który nosi ciężkie walizki w porcie, o ile ktoś go nie przegoni. Dziewczynkę, która codziennie szuka na torach kolejowych czegoś, co nada się do sprzedaży. Przyglądniemy się pracy młodocianych górników. Możemy też zobaczyć prowizoryczne slumsy otaczające linie kolejowe, po których pociągi poruszają się co 10-15 minut i zagrażają życiu tym, którzy w porę nie zejdą z torowiska.

Simon Lister tłumaczy, że tylko poprzez żywe obrazy można w jakiś sposób odczuć to, jak muszą radzić sobie dzieci w krajach biedniejszych, niż te z cywilizacji zachodniej. Przyznam, że oglądając pierwsze dwa odcinki trzeciego sezonu dokumentu "Tales by the light" można popaść wręcz w odrętwienie. Wystarczy tylko uświadomić sobie to, jak bardzo różnią się nasze wyobrażenia o biedzie, kiedy porównamy to z rzeczywistością ukazaną w reportażu. Kiedy w Europie czy Ameryce zastanawiamy się, czy kupić (bądź pozbyć się!) kolejną parę butów, w Afryce czy Azji ludzie biegają bez butów po wysypiskach w poszukiwaniu czegoś, co pozwoli im przeżyć kolejny dzień.

Minimalizm jako narzędzie do ulepszania własnego życia sprawdza się perfekcyjnie, ale czas, by zacząć pomagać zmieniać na lepsze życie innych, szczególnie tych, którzy nie mają wyboru swojej drogi życiowej. Samo nie-kupowanie nie zmieni niczego, tak samo jak czytanie książek, czy pisanie takich wpisów w internecie. Jako minimaliści powinniśmy czuć się zobowiązani do realnego pomagania innym. Dlaczego? Ponieważ odrobinę wcześniej, niż inni zauważyliśmy, że nadmierna konsumpcja i posiadanie to nie są właściwe drogi do szczęścia i że koncentrowanie się na zaspokajaniu własnych zachcianek, to nie to samo, co zapewnianie sobie bezpieczeństwa. Otwarcie oczu na potrzebujących to kolejny krok do wykonania, by stawać się lepszym człowiekiem. Zdobycie wolności finansowej też nie będzie czymś wyjątkowym, jeśli na tym zechce się poprzestać i żyć tylko dla siebie. Angażowanie się w działanie organizacji niosących pomoc poprzez wolontariat, lub wsparcie finansowe może być natomiast czymś niezwykle poprawiającym jakość życia tych, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w "Disneylandzie", jak opisał naszą zachodnią cywilzację Orlando Bloom, po zobaczeniu warunków życia i pracy dzieci w Azji.

Dotychczas czytałem głównie reportaże książkowe o wydarzeniach mających miejsce w przeszłości, jednak "Tales by the light" zwróciło moją uwagę na temat realnych nierówności w dzisiejszym świecie.

Zobaczcie krótką zapowiedź na youtube, lub jeśli macie wykupiony dostęp do Netflixa, obejrzyjcie całość!

Recenzja serialu dokumentalnego Tales by the light






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Minimalizm i finanse. 5 propozycji inwestycji wartych rozważenia.

Pierwszy wpis w roku 2022 będzie dotyczył pieniędzy. W końcu minimalista to osoba, która rozumie wartość pieniądza i interesuje się tym, jak zadbać o własne finanse, prawda? Wiele zmieniło się w moim minimalistycznym podejściu do finansów. Kilka lat temu pisałem o konieczności oszczędzania i magii procentu składanego . Niestety, ale mniej więcej od początku 2020 roku procent składany przestał działać na korzyść oszczędzających i w wyniku postępującej inflacji (w mojej ocenie o wiele wyższej, niż oficjalne ~7%) mamy coraz gorsze warunki do pomnażania w prosty sposób (za pomocą lokat) naszych pieniędzy. Co więc zrobić, by zyskać, lub w najgorszym wypadku nie stracić tego, co już wypracowaliśmy? Oto moje propozycje - oczywiście zaznaczam, że nic w tym wpisie nie jest poradą finansow ą, jedynie moimi prywatnymi przemyśleniami. Kup złoto. Długo nie rozumiałem fenomenu złota, jednak jedna rzecz otworzyła mi oczy. Było to pytanie "czy wolałbyś dostać od pradziadka kupione przez niego w...

Minimalizm i finanse. Jak oszczędzać pieniądze?

Jedną z dobrych zmian, które pojawiają się w życiu po zastosowaniu narzędzia, jakim jest minimalizm, jest znacznie grubszy portfel, ewentualnie konto w banku z większą ilością cyferek na nim ;) Oszczędzanie pieniędzy z kolei prowadzi do dobrostanu, a nawet do wolności finansowej. Moja historia związana z pieniędzmi jest dość zawiła: zaczęła się od osoby, która założyła konto w banku bez czytania umów, na podstawie opinii innej osoby, która z finansami nie miała nic wspólnego, przez wręcz wyrzucanie pieniędzy na kompletnie niepotrzebne rzeczy, aż do chwili obecnej, gdzie mogę pozwolić sobie na korzystanie z przyjemności obserwowania wzrostu środków założonych na lokatach i koncie oszczędnościowym oraz zainwestowanych w inne produkty do pomnażania pieniędzy. Jak w ogóle zacząć oszczędzać pieniądze? Co jest najważniejsze na starcie, a co, gdy już przyjdzie"znudzenie" odkładaniem pieniędzy? O tym będzie ten poradnik minimalisty! A w nim tylko i wyłącznie sprawdzone na sobie por...

Cyfrowy minimalizm.

Cyfrowy minimalizm to pojęcie z którym coraz częściej możemy się spotkać. Pojawiły się książki opisujące ten temat, czy sporo filmów w których autorzy opowiadają o tym, czego pozbywają się w swoich smartfonach czy komputerach. Postanowiłem podzielić się z Wami również moim spojrzeniem! Jestem osobą, która ogromną część dnia spędza przy komputerze, dlatego niesamowicie ważnym dla mnie jest, by ten czas był poświęcony na rzeczy związane z moją pracą, a niekoniecznie na te, które na siłę chcą przykuć moją uwagę. Jak więc minimalizuję to, co niekonieczne? Zwykle poprzez optymalizację czasu spędzanego w cyfrowej rzeczywistości. Poniżej trochę przykładów stosowanych przeze mnie metod. Oglądam i słucham w przyspieszeniu . Filmy tematyczne na youtube czy podkasty słucham zwykle w przyspieszeniu x1.5, czasem nawet x2. Oszczędzam sporo czasu, otrzymując dokładnie tę samą treść. Mózg bardzo szybko przyzwyczaja się do takiego turbo - trybu. W moim wypadku sprawdza się to co prawda jedynie z dźwięk...