Minimalizm i finanse. Jak oszczędzać pieniądze?

Jedną z dobrych zmian, które pojawiają się w życiu po zastosowaniu narzędzia, jakim jest minimalizm, jest znacznie grubszy portfel, ewentualnie konto w banku z większą ilością cyferek na nim ;) Oszczędzanie pieniędzy z kolei prowadzi do dobrostanu, a nawet do wolności finansowej. Moja historia związana z pieniędzmi jest dość zawiła: zaczęła się od osoby, która założyła konto w banku bez czytania umów, na podstawie opinii innej osoby, która z finansami nie miała nic wspólnego, przez wręcz wyrzucanie pieniędzy na kompletnie niepotrzebne rzeczy, aż do chwili obecnej, gdzie mogę pozwolić sobie na korzystanie z przyjemności obserwowania wzrostu środków założonych na lokatach i koncie oszczędnościowym oraz zainwestowanych w inne produkty do pomnażania pieniędzy. Jak w ogóle zacząć oszczędzać pieniądze? Co jest najważniejsze na starcie, a co, gdy już przyjdzie"znudzenie" odkładaniem pieniędzy? O tym będzie ten poradnik minimalisty! A w nim tylko i wyłącznie sprawdzone na sobie porady!

Ten wpis będzie naprawdę długi, więc przygotujcie sobie chwilę wolnego czasu! UWAGA: niektóre porady są głównie dla początkujących, albo osób, które nie potrafią wyjść z długów. Nie dziwcie się więc, że piszę dla niektórych rzeczy wręcz oczywiste. Dla tych bardziej doświadczonych polecam wskoczyć od razu do akapitu "optymalizowanie".

Zacznijmy od podstaw, czyli przygotowania mentalne:
  • Naucz się budżetowania. Dzięki prowadzeniu dokładnego dziennika przychodów i wydatków, po kilku miesiącach łatwo określisz, gdzie niepotrzebnie wydajesz pieniądze i co możesz poprawić, by zostawało Ci ich w portfelu trochę więcej. Ważne, by wpisy pojawiające się w takim zestawieniu były dość dokładne. Sam zapisywałem wartości do grosza, ale w pewnym momencie po prostu zaokrąglałem do pełnych złotówek. W moim wypadku budżetowanie sprawiło, że dopatrzyłem się ile naprawdę kosztuje mnie korzystanie z samochodu, czy jedzenie na mieście. Dzięki temu wprowadziłem zmiany w życiu, pozwalające oszczędzić mi naprawdę spore kwoty (założyłem instalację gazową do samochodu, negocjowałem ubezpieczenie OC, zrezygnowałem z dodatkowych ubezpieczeń) i poprawić stan zdrowia (ograniczyłem fast-foody i alkohol). Umiejętne prowadzenie prywatnego dziennika przychodów i rozchodów to początek ścieżki do polepszenia stanu swoich finansów, bo dzięki temu wiesz, gdzie są Twoje pieniądze!

  • Określ cel, na który oszczędzasz pieniądze. To absolutna konieczność, ponieważ o wiele łatwiej jest ograniczyć wydatki i przeznaczyć pieniądze na oszczędności, gdy ma się konkretny cel, dla którego podejmuje się ten wysiłek. Jeśli dotychczas nie odkładałeś, to niech Twoim pierwszym punktem, do którego chcesz dotrzeć powinna być poduszka finansowa w wysokości trzykrotności Twoich zarobków. Może się okazać, że takie postanowienie osiągniesz całkiem szybko, a to zmotywuje i nauczy podstaw zarządzania pieniędzmi. Określanie celów i osiąganie ich jest sposobem na utrzymanie dyscypliny i ułatwia planowanie przyszłości!

  • Odrzuć myślenie, że zarabiasz zbyt mało, by oszczędzać. Jeśli żyjesz "od pierwszego do pierwszego" i nie wiesz, gdzie znikają Twoje pieniądze, to... patrz punkt poprzedni, czyli zacznij budżetowanie! Sam myślałem, że nie da się oszczędzać, gdy zarabiałem 1200 zł  netto miesięcznie na 3/4 etatu - oczywiście grubo się myliłem! Z tak marnej wypłaty miesięcznie udawało mi się odłożyć 300-400 zł, dzięki czemu zbudowałem pierwszą (niewielką, ok. 4 tysiące złotych) poduszkę finansową, co pozwoliło mi później bezstresowo szukać czegoś lepszego. Co więcej, dzięki temu, że nauczyłem się odkładania przy tak niskich zarobkach, teraz co miesiąc zostaje mi w portfelu zwykle ponad 65% miesięcznych dochodów (które na szczęście są już o wiele, wiele wyższe)! A to pozwala czuć się bezpiecznie i... planować wolność finansową!

  • Wyrób w sobie myślenie, że pieniądze nie są ani złe, ani dobre. Wielu z nas wychowanych jest w myśleniu, że bogactwo to coś niewłaściwego, a pieniądze przynoszą cierpienie i szkody. To myślenie jest bardzo błędne! Pieniądze są narzędziem, niczym więcej. Nie mają w sobie nacechowania złem, czy dobra - to my decydujemy, jak z nich korzystamy. Jednak właśnie to wychowanie w myśleniu, że "bogaty to złodziej", albo że "do wielkich sum dochodzi się tylko poprzez nieuczciwość i wyzysk" sprawia, że ciężko nam nauczyć się trzymać pieniądze przy sobie. Bogaty człowiek często może pozwolić sobie na działalność charytatywną, biedny niestety ale często walczy o przetrwanie - dlatego trzeba starać się dążyć do bogactwa, by móc pomagać innym!
Skoro już mamy w głowie ułożone, że oszczędzanie jest konieczne (i możliwe!), to przechodzimy do pierwszych działań - budowania fundamentów pod oszczędzanie.
  • Załóż konto bankowe, którego prowadzenie nic nie kosztuje. Zrezygnuj z wszystkich banków, które każą Ci płacić za to, że obracają Twoimi pieniędzmi. Myślisz, że 8-12 zł miesięcznych opłat to niedużo, więc nie ma sensu tego robić? Rocznie to 96-144 zł pieniędzy, które oddajesz zupełnie niepotrzebnie instytucji, która ma pieniędzy zdecydowanie więcej niż Ty ;) A myślisz, że gdybyś był dłużny 5 zł, to bank odpuściłby Ci taką kwotę? W temacie polecam NEST Bank w którym sam mam konto (całkowicie bezpłatne, nie wymagające comiesięcznych wpłat, z darmową kartą debetową i darmowymi wypłatami z wszystkich bankomatów w Polsce). Koniecznie otwórz również bezpłatne konto oszczędnościowe, tam zacznie działać po pewnym czasie magia procentu składanego (w polecanym przeze mnie banku oprocentowanie wynosi 2,25% w skali roku do kwoty 50 tysięcy złotych i 2%, jeśli odłożysz na nim więcej)!

  • Czytaj dużo, szczególnie blogów o finansach. Nic tak dobrze nie przygotuje do pozbycia się długów, nauczenia się oszczędzania, czy inwestowania, jak wiedza. A wiedzę najlepiej zdobywać od osób, które już coś w danej dziedzinie osiągnęły. A gdzie takie osoby można znaleźć? Bywa, że część z nich napisała książki - ale za nie zwykle musimy zapłacić. Dlatego na początku warto zacząć od czytania bezpłatnych blogów. Sam osobiście korzystałem ze strony blogifinansowe.blogspot.com na której znalazłem linki do świeżych treści związanych z pieniędzmi. Później, gdy już będzie Cię na to stać, pozwolisz sobie na czytanie książek (a najlepiej ebooków!)

  • Płać najpierw sobie. Jedną z fundamentalnych zasad w oszczędzaniu jest płacenie w pierwszej kolejności sobie. Co to znaczy? Kiedy dostaniesz wypłatę, od razu przelej określoną sumę (100 zł, albo 10% całości - to już zależy od Ciebie i Twoich możliwości) na konto oszczędnościowe - i niech tam te pieniądze zostaną! Wtedy możesz rozdysponować pozostałą część pieniędzy z wypłaty na opłacenie rachunków, czy zakupy. Jeśli nie zaczniesz płacić najpierw sobie, to pod koniec miesiąca może się okazać, że "przez przypadek" nie masz już z czego wpłacić na własną przyszłość...
Podstawy już są, więc zabieramy się za... sprzątanie!

  • Jeśli wciąż masz zaciągnięte kredyty konsumpcyjne, zlikwiduj je w pierwszej kolejności! Banki wiedzą, jak zarabiać i dlatego namiętnie proponują nam debet w koncie, albo "tanie" kredyty konsumpcyjne. Nie zaciągaj kredytów! Oprocentowanie może wydawać się niskie, ale to zawsze dodatkowe pieniądze, które musisz wyciągnąć ze swojego portfela, gdy spłacasz raty. Nic tak nie utrudnia oszczędzania, jak konieczność spłacania pożyczki, którą zaciągnęło się jakiś czas temu. Nawet nie chcę wspominać tu o "chwilówkach", które są po prostu łupieniem ludzi w potrzebie. Kiedy wyeliminujesz dług, oszczędzanie przyjdzie dużo łatwiej. Kredyty konsumpcyjne to doskonały przykład zarabiania na procencie składanym - tylko że zarabiającym (naprawdę spore kwoty) jest bank, a nie Ty!

  • Zlikwiduj (póki co) wszelkie karty kredytowe. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z oszczędzaniem, to zapewne znaczy, że dotychczas nie miałeś rozbudowanej wiedzy o produktach bankowych. Karty kredytowe skonstruowane są tak, by dawać iluzję posiadania dużej ilości pieniędzy. Rzecz w tym, że to nie są Twoje pieniądze, tylko banku. Jeśli nie umiesz odpowiednio posługiwać się kartą kredytową (umiejętnie oznacza płacenie kartą i... zarabianie dzięki temu pieniędzy, ale o tym będzie później), to może okazać się, że co miesiąc uciekają Ci z portfela złotówki nie tylko na opłacenie samej karty, ale również za odsetki od niespłacanych w terminie rat, czy za różnego rodzaju monity telefoniczne, sms-owe czy pocztowe. Pozbądź się kart kredytowych przynajmniej do momentu, gdy rozwiniesz już swoją finansową wiedzę.

  • Zrezygnuj z abonamentu telewizyjnego. Serio, w XXI wieku jeszcze oglądasz telewizję? I w dodatku za to płacisz? Nigdy nie mogłem tego zrozumieć, że trzeba płacić za usługę tak ogromnie wyładowaną reklamami (z tego samego powodu nie chodzę do kina...) i w dodatku skonstruowaną tak, by wpływać na Twoje decyzje zakupowe, czy sympatie polityczne. Usuń abonament, a jeśli już musisz oglądać filmy, czy seriale, to zasubskrybuj internetowe serwisy streamingowe, których na rodzimym rynku jest już całkiem sporo. Za telewizję zapłacisz 30-100 zł miesięcznie, za serwis internetowy 20-50zł, a treści, które tam otrzymasz, zwykle są naprawdę dobrej jakości. I oglądasz wtedy, kiedy chcesz, a nie zgodnie z programem. Jeśli chcesz, możesz też wiele ciekawych programów oglądnąć bezpłatnie na youtube.

  • Ogranicz kosmetyki. Naprawdę nie potrzebujemy tak dużo chemii na skórze, dotyczy to zarówno mężczyzn, ja i kobiet! Coraz więcej osób rozumie, że warto dbać nie tylko o to, co włada się do ust, ale również o to, co wciera się w siebie "na zewnątrz". Szampon typu "trzy w jednym" i pasta do zębów (może być wytwarzana z naturalnych składników we własnym domu!) to minimum, które większości powinno wystarczyć. Perfumy i antyperspiranty nie są konieczne dla osób, które dbają o czystość i jedzą zdrowo ;) Bez pomalowanych tęczowo paznokci i kosmetyków do makijażu też da się żyć, naprawdę!

  • Zrezygnuj z suplementów diety. Kupując różnego rodzaju suplementy zwykle poprawiasz stan zdrowia... twórcy danego produktu! Jeśli wierzysz, że cudowne spalacze tłuszczu, witaminy w tabletkach lub kapsułki poprawiające wygląd skóry rzeczywiście działają, to... być może masz rację, ale jest setki innych, tańszych sposobów, by osiągnąć obiecywane przez przemysł farmaceutyczny cele. Ot, choćby trzymanie się zdroworozsądkowej diety i regularny ruch... Nie ma potrzeby wydawać pieniędzy na obietnice lepszego życia w proszku.

  • Zrezygnuj z nadmiaru cukru i soli. Jeśli wciąż słodzisz kawę, czy herbatę, albo musisz do każdej potrawy dodać worek soli, to przestań! Nie tylko wyjdzie to na dobre dla Twojego organizmu, ale też z pewnością w niedługim czasie odkryjesz prawdziwy smak potraw bez nadmiaru "dopalaczy", jakimi są sól i cukier! A i złotówki zostaną w portfelu, i to dość sporo!

  • Nie kupuj gazet i magazynów. Dziś właściwie wszystko można dowiedzieć się z internetu. Sam kupowałem swego czasu trzy różne magazyny kolorowe i tygodnik, na które przeznaczałem ok. 50 zł miesięcznie. To w skali roku 600 zł! A wiadomości, które w nich były zapisane, na internetowych portalach pojawiały się znacznie wcześniej. Co więcej, dużą część gazet i miesięczników zajmują reklamy... a my się przecież z reklamami nie lubimy za bardzo, bo wpływają na podświadomość i sprawiają, że chcemy kupować więcej. Kiedy przestaniesz kupować, pozbądź się własnego archiwum, oddając stare czasopisma na makulaturę. Nie dostaniesz za to dużo pieniędzy, ale za to odzyskasz sporo przestrzeni na półkach! Ewentualnie spróbuj sprzedać magazyny przez portale z ogłoszeniami, o ile dotyczyły one specyficznych zagadnień.

  • Sprzedaj książki. Tutaj w przeciwieństwie do gazet możesz odzyskać sporo pieniędzy. W moim przypadku była to kwota kilkuset złotych, gdy postanowiłem pozbyć się fizycznych książek i przerzuciłem się na czytnik ebooków. Mam więcej wolnej powierzchni na półkach (a właściwie to zlikwidowałem całą szafę w pokoju), trochę więcej gotówki i mniej sprzątania (książki zbierają kurz!). Zostaw sobie tylko te najważniejsze - może się okazać, że zmieścisz się w kilku sztukach. Reszta niech służy innym, a pieniądze niech służą Tobie.

  • Pozbądź się nałogów. Uzależnienia kosztują mnóstwo pieniędzy. I to nie tylko nikotyna, alkohol czy THC, ale także hazard, gry komputerowe, zakupoholizm. Rozeznaj, czy jesteś od czegoś mocno zależny i ogranicz to. Rzucenie papierosów, czy zbytniej ufności w przychylność losu naprawdę jest możliwe! Oszczędności w skali roku gigantyczne, gwarantuję!
Świetnie, pozbyłeś się wielu zbędnych wydatków, ale są też takie, które raczej pozostać muszą, ale można je odrobinę zmniejszyć. Czas na optymalizowanie!
  • Zmień abonament telefoniczny, na odpowiadający Twoim potrzebom. Pracowałem dawniej w sprzedaży u operatorów telefonii komórkowej i nie mogłem się nadziwić, że ludzie nie analizują, czego naprawdę potrzebują od usługodawcy. Często klienci wybierali drogie abonamenty, by mieć "telefon za złotówkę", choć rozmawiali raptem kilkadziesiąt minut miesięcznie. Sam też tak robiłem, bo chciałem najnowsze modele smartfonów, po czym płaciłem abonamenty na kwotę ponad 100 zł miesięcznie. Dziś, dzięki marce sieci Orange, czyli NJU mobile za abonamenty swój i żony płacę w sumie maksymalnie 38 zł miesięcznie. A mamy w tym nieograniczone rozmowy, smsy, duży pakiet internetu mobilnego. Oczywiście jest to oferta typu "tylko sim", czyli bez zakupu telefonu - ale nam to nie przeszkadza, ponieważ nauczyliśmy się, że przepłacanie za smartfona w kwocie wielkiego abonamentu po prostu nie ma sensu i kupujemy je w wolnej sprzedaży.

  • Pij dużo wody, za to mniej używek. Nawodnienie organizmu jest możliwe najtańszym możliwym kosztem - poprzez picie filtrowanej (lub przegotowanej) wody z kranu. Ograniczając różnego rodzaju używki, typu kawa, herbata czy alkohol, możemy zaoszczędzić ogromne sumy w skali roku. Nie będę tu już pisał za wiele o rezygnacji z picia kawy na mieście (efekt latte!), bo to chyba dla osób poprawiających stan swoich finansów rzecz oczywista. Dla tych, dla których to coś nowego, tłumaczę: 5 kaw w tygodniu po 8 zł (a bywają znacznie droższe!) w ciągu roku daje kwotę ponad 2000 zł! A to tylko 8 zł przecież...
    Pijąc wodę pomagamy również organizmowi w transporcie składników odżywczych - dzięki temu przyczyniamy się do polepszania stanu zdrowia, a to w nieoczywisty sposób pomaga zaoszczędzić spore kwoty na wizytach u lekarzy, czy na kupowaniu leków.

  • Rób w domu posiłki do pracy. Kolejna oczywistość. Planowanie posiłków i wykonywanie ich samodzielnie w domu to nic trudnego, a oszczędności w stosunku do kupowania gotowych fast-foodów, czy obiadów w pracowniczej kantynie są naprawdę spore. Do tego posiłki robione własnoręcznie zwykle są też znacznie zdrowsze, niż gotowce. A dbanie o zdrowie to ważna sprawa, bo również pozwala oszczędzać pieniądze! Jak? Jak wspomniałem w poprzednim punkcie, zdrowy człowiek nie potrzebuje leków...

  • Na zakupy zawsze idź pojedzony, z listą (i bez dzieci...). Jak pójdziesz głodny - kupisz więcej. Podświadomie. Mając pełny żołądek i listę przy sobie kupisz tylko to, czego rzeczywiście potrzebujesz i skrócisz czas spędzony w sklepie. Uważaj na promocje! Często to tylko odpowiednio przygotowane reklamy, dzięki którym nakręcamy się na zakup danej rzeczy, bo "jest taniej".
    Zabieranie dzieci na zakupy wiąże się z tym, że wyjdziesz z niego z dodatkową zabawką, bądź słodyczami - a to wcale Twojemu dziecku nie jest potrzebne!

  • Ogranicz spożycie mięsa. Nie musisz od razu stać się weganinem, czy wegetarianinem, ale musisz wiedzieć, że mięso jest po prostu drogie. I może zamiast jeść je pięć razy w tygodniu, spróbuj robić tak, by na Twoim talerzu gościło maksymalnie w ciągu dwóch dni. Kiedy sam ograniczyłem spożycie mięsa, zauważyłem, że czuję się lepiej - jestem mniej ociężały i mam więcej energii. To też duży plus przerzucenia się na większą ilość warzyw w diecie!

  • Nie marnuj jedzenia! Bardzo często tracimy ogromne sumy pieniędzy, bo nie sprawdzamy daty ważności produktów spożywczych. I często musimy wyrzucić coś, co już nie nadaje się do zjedzenia, pomimo, iż trzymaliśmy to w odpowiednich warunkach. Dlatego koniecznie wykorzystujmy wszystko, co już mamy, a dopiero potem decydujmy się uzupełniać zapasy żywieniowe. Znam minimalistów, którzy mają maleńkie lodówki a w nich naprawdę niewiele rzeczy, bo potrafią zarządzać jedzeniem w taki sposób, by nic się nie marnowało. Przy okazji - naucz się przyrządzać proste posiłki. Niewielka ilość składników niekoniecznie musi oznaczać, że danie nie będzie smaczne i pożywne. W Polsce przyzwyczajeni jesteśmy do wystawnych obiadów czy "ugaszczania" przyjaciół potrawami, których nie da się przejeść na jednym spotkaniu. Ile z tego się marnuje! Wybitnym tego przykładem są... wesela. W mojej opinii to dramat, że pozwalamy na to, by wyrzucać tak wiele po jednym dniu imprezy...

  • Przeglądnij swoje ubrania. Na pewno znajdziesz sporo, w których z różnych powodów już nie chodzisz, a nadają się do odsprzedaży, albo do oddania bardziej potrzebującym. Nie miej oporów w likwidowaniu swojej kolekcji. Dowiedz się, czym jest garderoba kapsułowa i na przyszłość kupuj ubrania tylko wysokiej jakości, pasujące do pozostałych ciuchów w szafie. I przede wszystkim przestań zwracać uwagę na markę! Jeśli boisz się, że ludzie będą oceniać Cię, bo nie wpisujesz się w najnowsze trendy i nie masz na sobie najsłynniejszych projektantów, to zastanów się, czy warto utrzymywać kontakt z osobami, które oceniają człowieka po ubiorze!

  • Zamień samochód na rower, lub transport publiczny. Jeśli mieszkasz i pracujesz w mieście, własne auto to wręcz zbędny luksus. Gdy pracowałem w Holandii nauczyłem się, że można do pracy dojeżdżać 10 kilometrów nawet w zimie, czy podczas deszczu. Poczucie komfortu jakie daje posiadanie samochodu rozleniwia i sprawia, że wydaje nam się, że inaczej poruszać się nie da. Jeśli jednak naprawdę chcesz oszczędzać (a przy okazji polepszyć swoją kondycję), to spróbuj roweru, czy spaceru do pracy albo do sklepu. Odpadną Ci wydatki na opłaty, ubezpieczenia, naprawy, paliwo, mandaty i... będziesz zdrowszy, kiedy zminimalizujesz stres związany ze staniem w korkach. Jeśli jednak uważasz, że to zbyt duży wysiłek, pomyśl o transporcie publicznym. Na pewno nie zapewni takich luksusów, jak klimatyzacja w samochodzie, ale z całą pewnością podróże wyjdą dużo taniej, niż własnym autem. Ja aktualnie wciąż jeżdżę samochodem (już pełnoletnim), ale koszty roczne jego utrzymania są tak minimalne, że powstrzymują mnie przed wymianą na nowszy model.

  • Naprawiaj niedziałające sprzęty. Niesprawne urządzenie, które zalega gdzieś w garażu, czy na dnie szafy, to nic innego, jak strata pieniędzy. Jeśli jest możliwe jego naprawienie, to zrób to, po czym korzystaj z niego, bądź sprzedaj! W pierwszym przypadku zaoszczędzisz pieniądze, które wydałbyś na zakup nowszego modelu, a w drugim przypadku po prostu odzyskasz część gotówki za coś, z czego nie korzystasz. Naprawiając uczysz się też nowych umiejętności i możesz mieć niezłą satysfakcję, że udało Ci się przywrócić dany przedmiot do jego sprawności!

  • Usprawnij koszty stałe. Sprawdź, czy nie możesz wynegocjować lepszych warunków na dostawę prądu, czy gazu. Może się okazać, że z przyzwyczajenia mocno przepłacasz - tu jest podobnie, jak z abonamentem na telefon - wiele osób nie weryfikuje, czy ceny usług się zmieniają, czy nie i pozwalają na "skubanie" portfeli. Usługa dostawy internetu również może okazać się tańsza i szybsza, niż wtedy, gdy podpisywałeś pierwszą umowę. Opłaty za wywóz śmieci w wielu przypadkach można obniżyć. Po protu trzeba szukać informacji i negocjować z dostawcami usług - oszczędności mogą sięgnąć nawet kilkudziesięciu złotych na miesiąc!

  • Czytaj więcej! Kiedy wiedza wyniesiona z blogów finansowych przestanie Ci wystarczać, sięgnij po książki wypełnione dobrymi radami nie tylko w zakresie oszczędzania, ale również inwestowania!
    Korzystaj z bibliotek - można tam wypożyczyć masę interesujących lektur, zupełnie za darmo! Jest to wręcz niezwykłe, że można bezpłatnie zwiększać swoją wiedzę, a tak niewiele osób z tego korzysta. Co więcej, w bibliotekach można zapytać o kod do Legimi (z którego ja korzystam płatnie, wykupując abonament, bo czytam sporo, co widać u mnie na liście "Teraz czytam"), który pozwala na miesięczny dostęp do usługi za zero złotych!

    Poniżej polecam kilka książek, które w prosty sposób pobudzają świadomość finansową:

    Paweł Nowak - Czwarta droga. Przełom w budżecie domowym. Świetna książka na start, dla tych, którzy dopiero zaczynają poznawać się z budżetowaniem, oraz dla tych, którzy dotychczas nie rozumieli pojąć aktywów i pasywów.

    Vicky Robin - Pieniądze albo życie. Piękna książka o tym, czym w rzeczywistości jest pieniądz i jaką wartość sobą przedstawia. Bardzo dużo nawiązań do minimalizmu w treści! Książka obowiązkowa do przeczytania nie tylko dla początkujących, ale również dla tych zaawansowanych - świetnie przypomina, co oprócz pieniędzy w życiu jest ważne!

    Beau Henderson - Bogate życie. 10 inwestycji, które zapewnią ci wolność finansową. Kolejna książka pobudzająca do myślenia, przedstawiająca bogactwo w wielu aspektach. Lekka lektura, warta uwagi.

    Bodo Schafer - Droga do finansowej wolności. Klasyka niemieckiego autora świetnie sprawdzi się również w Polskich realiach. Można tu dowiedzieć się sporo również o inwestycjach, nie tylko o oszczędzaniu!

    T. Harv Eker - Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie! Chyba nie trzeba przedstawiać tej pozycji, wg większości czytelników, którzy mają już ją za sobą, jest lekturą obowiązkową.

  • Mobilizuj się. Po kilku miesiącach od odkrycia, że oszczędzanie jest super, przychodzi u każdego mały dołek, w którym pojawia się pytanie, czy rzeczywiście jest sens oszczędzać te małe kwoty. Wtedy właśnie trzeba się mobilizować, najlepiej przez odkrywanie nowych blogów, książek, ale także przez rozmowy - z ludźmi bogatszymi od nas, oraz z takimi, którzy w kwestii finansów zupełnie sobie nie radzą. Od pierwszych możemy uzyskać sporo wskazówek, co warto usprawnić, albo czego nie robić, natomiast tych drugich możemy spróbować poprowadzić do pozbycia się długów i nauczyć tego, co sami już wiemy. Bezinteresowna pomoc, która prowadzi do polepszenia czyjegoś życia jest niesamowicie budująca i mobilizująca!
  • Dla zaawansowanych: naucz się korzystać z kart kredytowych. To już porada dla tych, którzy mają odłożone pieniądze, rozumieją podstawy budżetu domowego, znają procent składany i chcą wykorzystać możliwości zarabiania na bankach. Jak to zrobić? Trzeba rozsądnie wybrać kartę kredytową, która daje nam określone korzyści za płacenie nią. Mogą to być punkty payback, albo mile w programie Miles&More lub też inne formy "zwrotu". Najważniejsze, by spłacać tą kartę przed zakończeniem okresu bezodsetkowego. A spłaca się ją najlepiej pieniędzmi, które w tym czasie (najczęściej ok. 52 dni - trzeba sprawdzać w regulaminach do każdej z kart!) przeleżały na koncie oszczędnościowym. Jeśli karta była wydana w promocji, lub roczne koszty jej utrzymania są niewielkie, to zyski mogą być spore! Ja osobiście wyciągnąłem w ten sposób kilkaset złotych w postaci bonów do sklepów, dzięki czemu nie musiałem później wydawać własnych pieniędzy. Jednak przestrzegam przed tą metodą osoby, które nie czytają regulaminów, oraz takie, które wciąż mają długi! Zarabianie na kredytówkach może być przyjemne, ale tylko wtedy, gdy dobrze rozumiemy to, co robimy!

  • Płać za zakupy z góry, a nie na raty. Jeśli musisz coś kupić na raty, to najczęściej oznacza to, że po prostu Cię na to nie stać. Powstrzymaj się z zakupem! Dlaczego trzeba kupować "za gotówkę"? Bo dany produkt może być nawet 1/3 tańszy, od zakupionego w systemie ratalnym!

  • Inspiruj się minimalistami! Wielu z nas, minimalistów, ma świetne podejście do pieniądza. Zdecydowana większość prowadzi budżet, jeśli już musi, to kupuje tylko dobre jakościowo przedmioty, potrafi cieszyć się z tego, co już posiada. Jesteśmy ludźmi, którzy cenią wartości i doświadczenia - za które niekoniecznie trzeba płacić. Dlatego mamy odłożone środki na koncie i często dochody pasywne. Inspiruj się nami! Rzuć okiem na moją listę "Polecam!" - znajdziesz tam linki do ciekawych osób, które wiedzą, jak żyć pełniej, umiejętnie zarządzając finansami!
    Przeczytaj też moje wpisy:
    Na co przestałem wydawać pieniądze.
    Wypożyczanie, zamiast kupowania.
    Minimalizm i skuteczne oszczędzanie okiem finansowego specjalisty (autorstwa Wojciecha z bloga Stabilizacja Finansowa)
    Nie przywiązuj się do materialnych przedmiotów.

  • Nie pozwól sobie na zbytnią inflację stylu życia. Inflacja stylu życia zjada oszczędności w trybie ekspresowym, ponieważ jest to nic innego, co życie w myśl "zarabiam, więc mi się należy!". Podnosząc swoje zarobki często kupuje się rzeczy droższe, bo "w końcu mnie na to stać!". Tylko że idąc tą drogą nie będziemy w stanie odkładać większych kwot, bo po prostu ich nie będzie - wszystko zabierze nasz nowy, lepszy "styl" życia. Jasne, że dysponując większą gotówką można sobie pozwolić na więcej, tylko trzeba umieć to kontrolować!

  • Szukaj lepszej pracy. Nic tak nie pomaga w oszczędzaniu, jak dobrze płatna praca. Nie stój w miejscu (tak jak ja kilka lat temu), nie bój się zmian! Jeśli masz odpowiednie kwalifikacje, znajdź osobę, firmę, która zapłaci Ci lepiej, niż dotychczasowy pracodawca! Oczywiście możesz też spróbować negocjować podwyżkę, ale znając rodzime realia duża część pracodawców zawsze znajdzie powód, by jej nie udzielić ;) Wyjazd za granicę to też nie jest zła myśl - sam z tego korzystam od lat i bardzo dobrze na tym wychodzę. Można powiedzieć, że to jedna z najbardziej minimalistycznych spraw w moim życiu, bo mogę pracować tylko kilka miesięcy w roku, a w pozostałym czasie realizować swoje pasje i spełniać marzenia!

  • Dodaj ten wpis do ulubionych zakładek! I co jakiś czas zaglądaj tutaj, gdyż na pewno będzie to wpis aktualizowany o nowe, wartościowe porady. Dodatkowo, mając go pod ręką, łatwiej będzie Ci zmotywować się ponownie, kiedy już przyjdzie chwila rozprężenia.
Na koniec będzie jeszcze jedna rada, którą dawno, dawno temu przeczytałem gdzieś w internecie: jeśli chcesz sobie coś kupić, to przeanalizuj, czy masz minimum dziesięć razy więcej pieniędzy, niż ta rzecz kosztuje. Marzy Ci się wymiana samochodu na nowszy, za np. 25 tysięcy złotych? Pozwól sobie na to, gdy w Twoich oszczędnościach masz już 250 tysięcy złotych. Nowy smartfon za 2 tysiące? Jasne, ale sprawdź, czy na koncie znajdziesz 20 tysięcy. Próbuj stosować tę zasadę w przypadku każdej poważniejszej zachcianki, a nauczysz się mocno ograniczać. Oczywiście ciężko ją będzie zastosować w przypadku zakupu własnych czterech kątów, ale życzę Ci, byś decydując się na taki ruch miał przynajmniej wartość całości inwestycji w swoich oszczędnościach!

Pieniądz to nic innego, jak wartość Twojej energii poświęconej na jego zdobycie! Nie marnuj cennych godzin swojego życia na niepotrzebne wydatki. Pamiętaj, że najcenniejsze co możesz w życiu otrzymać, nie jest możliwe do kupienia za gotówkę! Minimalizm skutecznie nauczy Cię oszczędzania, inwestowania i rozumienia wartości pieniądza. Szukaj o nim jak najwięcej informacji i wprowadzaj do swojego życia, a zobaczysz, że nabierze ono wyjątkowych kolorów!

W tekście umieściłem linki afiliacyjne do produktów, z których sam korzystam. Jeśli sam zechcesz założyć bezpłatne konto w banku, czy założyć abonament w Legimi, albo kupić książkę/ebooka, to otrzymam niewielką prowizję - decydując się na taki ruch, wpłyniesz na polepszanie treści na tym blogu i dasz mi powód do radości :) Dziękuję za Twoje wsparcie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

10 rzeczy, których z przyjemnością pozbywają się minimaliści.

4 rzeczy na które wydaję więcej pieniędzy, odkąd zostałem minimalistą.

Ostentacyjna konsumpcja.

Szczęśliwy minimalista ma konto w Nest Bank.