Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

Portfel.

Szanowny czytelniku bloga, zadam Ci pytanie: co nosisz w portfelu??... Oczywiście mnie nie musisz odpowiadać, ale sam sobie - owszem.

Kilka lat temu w portfelu nosiłem wszystko. Oprócz pieniędzy i kart debetowych miałem tam też wizytówki, paragony, drobne monety, papierki z numerami telefonów, zdjęcia bliskich osób, drobne notatki. Dziś pozostały jedynie karty, od czasu do czasu zagości jakaś papierowa "dycha". Z dużego portfela zrobił się malutki portfelik. 
Pozbyłem się drobniaków, bo tylko zaśmiecały i prawie nigdy nimi nie płaciłem. Gdy teraz się pojawiają - odkładam do słoika i wymieniam na "grubsze" na poczcie lub w lokalnym sklepie gdy uzbiera się ich trochę więcej. Zdjęcia bliskich?? A po cóż one w portfelu?? Bo taka tradycja? Wizerunki ważnych dla mnie osób mam w głowie. Paragony - zawsze zabieram, bo a nuż jakiś produkt będzie wymagał reklamacji? Bez paragonu wtedy ani rusz! Jednak tuż po przyjściu do domu wyciągam każdy paragon i w zależności co na nim …

Detoks informacyjny.

Czy nie wydaje Ci się, że w radio i telewizji ciągle słychać negatywne wiadomości? Tutaj wojna, tutaj zaginiony samolot, gdzie indziej z kolei rabunki, kradzieże, pobicia. Dlaczego nie słychać pozytywnych wieści, a jeśli już to dotyczą one głównie wyników sportowców?
Odpowiedź jest prosta - najlepszą informacją jest informacja zła. Wszelkie negatywne wieści rozchodzą się z prędkością błyskawicy i napędzają media do wyszukiwania właśnie takich treści! A jak to wpływa na zwykłego człowieka? Moim zdaniem papka medialna prowadzi ludzi do smutku i depresji.
Co zrobić, by wyrwać się z natłoku przygnębiających informacji?? To proste - wystarczy przestać oglądać wiadomości w telewizji, słuchać ich w radio i czytać w internecie! A co w zamian? Warto czytać/słuchać/oglądać takie rzeczy, które pomagają nam się rozwijać, albo które uczą nowych umiejętności. A kiedy naprawdę potrzebujemy "newsów" - to dowiedzmy się co się dzieje na własnym podwórku - zadzwońmy do rodziny, znajomych! Kto…

Umiejętność czerpania radości.

Dziś będzie o samozadowoleniu. O umiejętności dostrzegania drobnych rzeczy, których na codzień nie zauważamy i wydają nam się oczywiste (choć dla wielu ludzi na świecie nie są). Ten wpis ma na celu otworzyć oczy, że szczęście to stan na który możemy sobie pozwolić w każdej chwili, jeśli zaczniemy doceniać sytuację w jakiej się znajdujemy.
Wyobraźmy sobie, że w Indiach przypada średnio 1 samochód na 50 osób. W Polsce jest około 20 mln zarejestrowanych samochodów, co daje średnio 1 samochód na 2 osoby. Czy nie wydaje się to niezwykłe, w dodatku wiedząc, że Polska nie produkuje własnych samochodów, a Indie posiadają własną markę (Tata Motors)? Często narzekamy, mimo iż powinniśmy najpierw zweryfikować fakty i dostrzec, że wymagamy zbyt wiele...
Dziś nie musimy polować na jedzenie - idziemy do supermarketu, lub osiedlowego sklepu i bierzemy z półki praktycznie gotowe do spożycia, obrobione produkty. W wielu regionach świata uznane by to było za luksus! W dodatku pozwalamy sobie na artyku…

Czyszczenie szafy.

Na każdym blogu i w każdej książce traktującej o filozofii minimalizmu znajduje się wezwanie do wyczyszczenia szafy. O co w tym chodzi i czy ma to sens?
Moim zdaniem zrobienie porządku w szafie z ciuchami to świetne ćwiczenie i jednocześnie sprawdzenie, czy damy radę podjąć się kroczenia po trudnej ścieżce minimalizmu :) Na pewno nie jest łatwo zrobić dokładną segregację ciuchów, szczególnie pod kątem wybrania tych, w których już NA PEWNO nie będziemy chodzić. Mnie, jako mężczyźnie przyszło zapewne łatwiej niż kobietom, choć nie jest to reguła. Jak się zabrać do takich porządków?
Po pierwsze wyszukujemy wszelkie ciuchy z drobnymi ubytkami (dziury, plamki, rozprute szwy) i albo od razu naprawiamy, albo rezygnujemy z przetrzymywania ich w nieskończoność w szafie. Po drugie oceniamy w których koszulkach/spodniach/sukienkach itp. nie chodziliśmy dłużej niż pół roku i co było powodem nieubierania się w daną rzecz. Jeśli nie umiemy sobie odpowiedzieć dlaczego nie chodziliśmy - do wyrzuceni…

Korzystaj z tego, co już posiadasz.

To chyba jedna z najważniejszych spraw w minimalizmie - nauczyć się ograniczać potrzeby na rzecz wykorzystywania tego, co już posiadamy.
Reklama zawsze będzie zachęcać do poszukiwania nowości, do budowania łatwiejszego, lepszego życia - głównie dzięki kupowaniu nowych produktów które są w tej reklamie promowane. Często jest to prawda - zdecydowanie łatwiej np. skorzystać z wyciskarki do owoców, niż mozolnie samemu wydobywać sok z każdego owocu z osobna. Pytanie tylko, czy w pędzie za wygodą nie zatracamy podstawowych umiejętności? Czy pragnienie wygody i nowości nie przysłania nam realnych wartości? Na przykładzie tego wyciskania owoców: zauważyłem że niezwykle przyjemną rzeczą jest wspólna praca przy przyrządzaniu jedzenia z bliską osobą. Dlatego też można przyjemnie spędzić czas prowadząc rozmowę i jednocześnie wyciskając te owoce na sok ;)
Często nowe produkty wymagają od nas uczenia się obsługi tych produktów - z jednej strony to twórcze i rozwojowe, a z drugiej często kompletnie…

Porządek w dokumentach.

Kilkanaście lat temu byłem strasznym bałaganiarzem - nie dbałem o to gdzie odkładam rzecz którą przed chwilą wziąłem do ręki. Na szczęście moja pierwsza praca wymagała ode mnie dużej dokładności w sprzątaniu, bo ułatwiało mi to zdecydowanie późniejsze odszukiwanie niezbędnej w pracy rzeczy. Nauczyłem się też wtedy, że dokumenty to chyba najważniejsza rzecz którą koniecznie trzeba dokładnie posegregować. Zacząłem więc pakować każdą fakturę czy list do foliowych koszulek i do segregatorów. Dzięki temu w ostatnich latach nie miałem problemów związanych właśnie z dokumentami.

Jednak przyszedł dzień, że zorientowałem się, że coraz ciężej odszukać nawet w tak ładnie poukładanych segregatorach tego, czego potrzebowałem. Dlatego też zarządziłem porządki w... uporządkowanej przestrzeni.

Powodem problemu był bowiem nadmiar. Nie ważne, że wszystko było schludnie schowane. po prostu było za dużo papierów! Podczas sprzątania zauważyłem że mam np. karty gwarancyjne do sprzętu, który już dawno strac…

Z czego można zrezygnować?

Dziś kilka przykładów rzeczy z których można śmiało zrezygnować w ramach kroczenia ścieżką minimalizmu :) Przykłady z różnych dziedzin życia - dla jednych przydatne, dla innych niekoniecznie.

Alkohol - w kwestii żywieniowej jeden z podstawowych trucicieli organizmu, związek silnie uzależniający. Tworzy spustoszenie w ciele, duszy i portfelu. Plusy alkoholu? Dobra zabawa? Hmm, pod warunkiem że naprawdę musimy tracić panowanie nad sobą, by móc się bawić... Nowy smartfon - do niedawna byłem maniakiem nowych technologii i gadżetów, więc wiem jak silną potrzebą może być chęć posiadania najnowszego sprzętu elektronicznego. Jednak prawda jest taka, że... nie ma większej różnicy czy telefon ma 4 czy 8 rdzeni procesora, albo ekran Full HD zamiast HD - to tylko cyfry! Ponieważ na codzień mam możliwości testować właściwie każdą nowinkę telefoniczną zauważyłem że nowsze modele niczym tak naprawdę się od siebie nie różnią! Nie ma innowacji, jest raczej wolna ewolucja. Dlatego też pozostaję przy mo…

Artykuły spożywcze.

Temat minimalizmu trafia również do lodówki oraz na stoły. Jak jeść minimalnie? Na pewno nie należy ograniczyć jakości jak i ilości posiłków - z kolei warto zastanowić się co nakładamy na talerz.
Bo czy aby na pewno batonik jest naszemu organizmowi do czegoś potrzebny? Czy kawa naprawdę jest niezbędna? Czy koniecznym jest jedzenie fast-food? W sprawie codziennego odżywiania analiza minimalistyczna jest ściśle związana z analizą zdrowotną - zarówno jedna jak i druga doprowadzi nas do momentu, w którym zaczniemy wybierać jedzenie ze względu na jakość, a nie ilość, oraz ze względu na dobroczynny wpływ na organizm. Polecam analizować każdy posiłek, codziennie, przez tydzień - jako ćwiczenie. I przy każdym z tych posiłków w duchu podziękować za obfitość jaką mamy, jednocześnie myśląc o tym czy każda z tych rzeczy jest mile widziana przez nasze ciało.

Czy minimalista to biedak?

Istnieje stereotyp, że osoba z minimalistycznym podejściem do życia musi być osobą ubogą - bo przecież odmawia sobie kupna nowych rzeczy! Otóż prawda wygląda trochę inaczej. Minimalista to człowiek który świadomie kupuje, właśnie po to by być bogatym! Nie tylko materialnie (bo pieniądze zostają w portfelu) ale przede wszystkim duchowo! Ograniczenie konsumpcji jest drogą do odkrywania prawdziwych potrzeb, takich jak bliskość, miłość, radość - rzeczy których za pieniądze nie da się kupić. Niestety społeczeństwo karmione reklamą która zachęca do pozwalania sobie na więcej (i najlepiej na kredyt) patrzy na minimalistów jak na dziwaków. A może właśnie warto by było skorzystać z ich ścieżki? Pamiętajmy, że takie osoby najczęściej były wcześniej tak samo uzależnione od konsumpcji jak większość! Tylko w pewnym momencie zatrzymały się i przeanalizowały swoje priorytety...
"Czy naprawdę potrzebuję domu który ma 250 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, jeśli będę w nim mieszkał tylko…

100 rzeczy minimalisty.

Często zgłębiając temat minimalizmu można się natknąć na informację, że aby móc mówić o sobie "minimalista" trzeba pozbyć się praktycznie wszystkiego, a stan posiadania ograniczyć do 100 przedmiotów maksymalnie. Teoretycznie wydaje się że liczba 100 oznacza naprawdę sporo rzeczy, ale musimy brać pod uwagę, że liczy się dosłownie każda rzecz, tj. szczoteczka do zębów, grzebień, szklanka, żarówka itd.
Osobiście jestem bardzo przeciwny takiemu podejściu, ponieważ zamyka nas w ramach bardziej księgowego niż minimalisty. Moim zdaniem trzeba ograniczać się do rzeczy niezbędnych - dla jednej osoby takich rzeczy może być np. 250, a dla innej 75. Po cóż więc ta magiczna liczba 100?

Dlaczego minimalizm?

Co skłoniło mnie do przejścia z konsumpcjonistycznego podejścia do życia w stronę minimalizmu? Odpowiedź będzie prosta, choć niekoniecznie oczywista: nie znalazłem radości w świecie w którym rzecz jest ważniejsza od człowieka.
Minimalizm dzieli się zapewne na skrajny, umiarkowany itp. itd. Ja wybieram taki, dzięki któremu ograniczam potrzeby na rzecz realizacji marzeń. Czyli mój własny, dopasowany.
Zbytnie ograniczanie się jest kolejną formą niewolnictwa (od idei)
Pisząc tego bloga chcę pokazać że szczęście można znaleźć pielęgnując to, co nie wiąże się z materią - mam nadzieję, że posłuży komuś do odkrycia nowej drogi do codziennej radości.

Szczęśliwy minimalista ma konto w Nest Bank.