Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2014

Stawiaj na jakość.

Bardzo często w życiu słyszymy, że liczy się jakość, a nie ilość. No dobrze, ale jak ocenić jakość?? Wyznaczników jest wiele, np. materiał z którego przedmiot jest wykonany (lepiej mieć buty skórzane, a nie np. z plastiku), proces jego tworzenia (czy jest robiony ręcznie, czy schodzi gotowy z taśmy), cena produktu (zwykle porządnie wykonana rzecz kosztuje znacznie więcej, niż "lepiona na ilość").
Jest też mała pułapka jakości. Większość z nas myśli, że dobry jakościowo produkt jest również wytrzymalszy - to błąd, nie sprawdza się to w produktach specjalistycznych, np. związanych z wyśrubowywaniem wyników sportowych. Przykładem może być dobra jakościowo opona do samochodu, która daje rewelacyjne wyniki przyczepności - ale może posłużyć co najwyżej dwa sezony (bo miękka mieszanka się szybko ściera).
Czy warto inwestować w jakość? I tak, i nie! Wszystko zależy od rzeczy, której to dotyczy. Osobiście uważam, że warto kupować produkty dobrej jakości, jeśli chcemy z nimi spędzić …

Różnica pomiędzy "muszę" a "chcę".

Bardzo często w reklamach przedstawia się produkty jako rzeczy konieczne do życia, niezastąpione - na zasadzie "musisz to mieć!". Sztuka marketingu sprawiła, że spora część ludzi przestała zauważać różnicę pomiędzy słowem "muszę" a "chcę". Na szczęście przychodzą w życiu człowieka takie chwile, które często pomagają zweryfikować piramidę potrzeb.
Przykład tego co "muszę": spanie, jedzenie, płacenie podatków, zabezpieczenie dachu nad głową, korzystanie z toalety.
Przykład tego, co "chcę": spanie na łóżku wodnym, jedzenie słodyczy, płacenie pełnych stawek za produkty (bez rabatu), kilkusetmetrowa willa z basenem, jacuzzi i hydromasaż we własnej łazience. 
Oczywiście celowo podałem przykłady bliskie sobie, ponieważ teraz często w rozumieniu słowa "muszę" nie zauważa się, że jednak tak naprawdę da się żyć bez tej zachcianki, tyle że mniej prestiżowo, czy mniej wygodnie. Dlatego zdania: "Muszę napić się kawy", "Mu…

Dokąd udać się na urlop?

Zapewne większość z nas ma już sezon urlopowy za sobą - co nie zmienia faktu, że warto zastanowić się nad naszymi potrzebami wypoczynkowymi. 
Zauważyłem panującą od dłuższego czasu modę na wyjazdy do ciepłych krajów, najczęściej z biur podróży z dodatkiem all inclusive. Taki sposób podróżowania jest drogi i związany z korzystaniem z tego, co zapisane jest w planie wycieczki - nie ma tu miejsca na samodzielne poznawanie danego kraju, ludzi, zwyczajów i kuchni. W mojej głowie taki wyjazd to... więzienie. Tak, takie więzienie na które sami się decydujemy, licząc na to że ktoś za nas wskaże nam to co warto, a to czego nie warto. Inna sprawa że tzw. "ciepłe kraje" kojarzą mi się z bezczynnością i sączeniem drinków na pięknej plaży z widokiem na ocean.

Oczywiście każdy z nas jest inny i każdy ma inne sposoby na odnalezienie wytchnienia na urlopie - jednemu lepiej będzie nad morzem, innemu w górach, a innemu... we własnym ogródku.
Jako minimalista pokochałem turystykę regionalną -…

Zasada 80-20.

Dzisiejszy wpis będzie dotyczył pewnej prawidłowości, którą zauważyli naukowcy jakiś czas temu. Dokładnie chodzi o to, że przeciętny człowiek wykorzystuje przez większość czasu 20% przedmiotów jakie posiada, a pozostałe 80% jedynie raz na jakiś czas. O czym to świadczy? Że zdecydowana większość przedmiotów jest tak naprawdę niepotrzebna!
Jest to warte uwagi przy każdej kolejnej zakupowej pokusie - przypomnieć sobie zasadę 80-20 i zastanowić się do której grupy wrzucimy zakupiony przedmiot. Bo jeśli ma większą część życia stać na szafie, to czy aby na pewno go potrzebujemy?
Oczywiście do wszystkiego warto podchodzić z głową - i nie stosować się w 100% do zasad, bo czasem nie ma to sensu. Warto jednak pamiętać, że zasady pomagają utrzymać porządek w świecie dążącym do chaosu! :)
Sam staram się ograniczyć grupę "80" na rzecz grupy "20", by nie przywiązywać się zbytnio do przedmiotów rzadko wykorzystywanych. 
A co znajduje się w mojej grupie "20"?? M.in. łóż…

Toksyczne znajomości.

Minimalizm to nie tylko pozbywanie się rzeczy, ale również upraszczanie i porządkowanie każdej dziedziny życia. Dlatego też muszę dziś poruszyć trudny temat - czyli relacje z ludźmi. Chcę zająć się tutaj dokładnie takimi znajomymi, którzy mają negatywny wpływ na podejmowane decyzje i działania.
Jak rozpoznać toksycznego znajomego? To proste - taka osoba dosłownie zatruwa nam życie! Może to robić na kilka sposobów, np.

śmiejąc się z podejmowanych przez Ciebie wysiłków, postanowień i wyrzeczeń ("a po co Ci to", "przecież i tak będziesz gruby", "to nie ma sensu", "daj sobie spokój" itp.),nakłaniając Cię do nadmiernej konsumpcji alkoholu, słodyczy, czy papierosówmarudząc na każdy temat ("tu jest, było i będzie źle", "w Polsce nic się nie da osiągnąć", "przecież wszyscy to złodzieje i bandyci" itp.),proponując Ci "okazje" które okazują się korzystne tylko dla niego,odciągając Cię od ważnych tematów na rzecz np.…

Co byś zrobił z milionem złotych??

Co byś zrobił z milionem złotych? Takim wygranym, otrzymanym w spadku itp. - po prostu czystym i okrągłym milionem? Odpowiedź na to pytanie może określić jakim typem minimalisty jesteś.
Jeszcze kilka lat wstecz odpowiedziałbym szybko "kupiłbym dom, fajny samochód, kilka rowerów i pojechał we wspaniałą podróż dookoła świata" - dziś wiem, że nie zrobiłbym ani jednej z tych rzeczy, no, może poza podróżą. W Bieszczady. Dookoła świata dopiero na emeryturze ;)
Dodatkowy milion może przewrócić w głowie. Niektórzy pewnie rzuciliby pracę, albo w myśl zasady "zastaw się a postaw się" zakupiliby kosztowności więcej, niż naprawdę by potrzebowali. Część osób pewnie poszłaby też w innym kierunku - sporą część tej kwoty przeznaczyliby na inwestycje i oszczędności. Moim zdaniem to zdecydowanie lepsza opcja, pozwalająca zachować zdrowy rozsądek :)
Osobiście w przypadku dodatkowego miliona kierowałbym się zasadą 80/20 (opiszę ją w jednym z kolejnych wpisów) i 80% kwoty przeznaczył…

Konto w banku dla minimalisty.

Dziś będzie krótko i konkretnie. Konto minimalisty pozbawione jest opłat. Zarówno za prowadzenie rachunku, jak i korzystanie z karty debetowej. Jeśli w Twoim banku jest inaczej - zmień bank! Chyba że fakt konieczności uiszczania opłat za to, że bank obraca Twoimi pieniędzmi daje Ci jakieś dodatkowe profity (ale raczej wątpię by tak było).
Minimalista powinien również pozbyć się czym prędzej kredytów wszelakich (gotówkowych, odnawialnych) - jakby nie było kredyty wyciągają złotówki z naszych portfeli, ale także dodają nam stresu (bo trzeba wiedzieć kiedy je spłacać i martwić się co zrobić, jeśli w danym miesiącu nie mamy jak zapłacić kolejnej raty)
W moim przypadku było tak: posiadałem konto w banku X tylko dlatego, że ktoś kilka lat temu powiedział mi, że jest dobre. Jako młody, niedoświadczony człowiek nie miałem pojęcia co to znaczy "dobre" w przypadku banku i z czym się to wiąże. I trwałem w tym banku dłuuugo, korzystając z kredytu odnawialnego i płacąc za rachunek ROR i…

Portale społecznościowe jako źródło reklamy.

Zauważyłem już jakiś czas temu, że zanikła idea dzielenia się ciekawymi myślami czy spostrzeżeniami przez portale społecznościowe. Dziś królem wpisów facebookowych jest głównie reklama. Wszystko co polubiliśmy, bądź polubili nasi znajomi, stara się coś nam sprzedać, na szczęście póki co w niezbyt nachalnej (bo nachalnie sprzedają główne portale informacyjnie - wyskakująca reklama której nie da się zamknąć od razu, tylko np. po kilku sekundach) formie.
Czy jest jakiś skuteczny sposób, by spośród setek wpisów wielkich firm wyszukać posty naszych znajomych? Teoretycznie tak - wypadałoby cofnąć polubienia stron. Praktycznie jednak nie jest to takie proste - ponieważ dokładnie to samo musiałby zrobić każdy z naszych znajomych...
Jasnym jest że reklama musi istnieć, bo reklamodawcy finansują portale, blogi i telewizje. Ale jak umieć odnaleźć ludzi wśród marketingowych wpisów?  Portale społecznościowe zaczynają przypominać telewizję - wartościowe treści poprzecinane całymi blokami reklam.
O…

Prezenty.

Trudny temat dla minimalisty. W naszej kulturze utarło się, że przy każdej możliwej okazji należy dawać sobie nawzajem prezenty. Z jednej strony to miły zwyczaj, który pokazuje, że zależy nam na obdarowywanych osobach, a z drugiej... to często święto konsumpcji.
Praktycznie dziś nikt już nie daje prezentów wykonanych własnoręcznie. Zwykle idzie się do sklepu, wybiera mniej lub bardziej trafioną drobnostkę i pakuje ładnie w papier. Słyszałem nawet, że wyznacznikiem udanego prezentu jest... opakowanie - ponieważ im ktoś bardziej starał się zapakować daną rzecz, tym bardziej pokazuje jak ważną dla niego jest obdarowywana osoba. Absurd, prawda?
Minimalista jako osoba pozbywająca się rzeczy ma problem z przyjmowaniem prezentów. Sam osobiście rozwiązuję ten problem mówiąc bliskim wprost, że nie chcę otrzymać czegokolwiek (co zwykle nie jest respektowane), lub że sprawi mi radość rzecz spożywcza, w moim wypadku herbata lub yerba mate (co już jest łatwiejsze do przyjęcia przez obdarowująch).…

Szczęśliwy minimalista ma konto w Nest Bank.