Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Masz czas!

Chciałbym poruszyć temat braku czasu, czyli najbardziej chyba popularnej wymówki, która prowadzi do tego, że stoimy w miejscu. Często słyszymy, że ktoś nie ma czasu na naukę, albo na podróż, bo musi pracować, albo że nie ma czasu, bo ma dzieci. Sam też byłem przykładem osoby, która na każdą propozycję wymagającą wyjścia z mojej strefy komfortu wymigiwała się klasycznym brakiem czasu. Jakby nie było, jest to wymówka z którą specjalnie nie da się dyskutować - "brak czasu" zamyka potencjalnemu rozmówcy kontynuowania tematu.  Prawda jest oczywiście zupełnie inna. Mamy dokładnie tyle samo czasu, co najwybitniejsze umysły które chodziły po tej ziemi. Mamy tyle czasu, co sportowcy osiągający świetne wyniki. Mamy tyle czasu, co artyści tworzący skomplikowane dzieła. Naprawdę, mamy go na tyle dużo, by móc znaleźć sposób na jego marnotrawienie i późniejsze wymigiwanie się jego brakiem. Kiedy uświadomiłem sobie, że mój brak czasu najczęściej wynika po prostu z braku organizacji...

Sprzątanie na koniec dnia.

Chyba każdy to przyzna, że miło jest budzić się w czystym, uporządkowanym i minimalistycznym mieszkaniu - miejscu, które sprzyja kreatywności i pozwala radować się spokojem. Dlatego też warto przygotować sobie porządek już w poprzedzający pobudkę wieczór, by na dzień dobry nie mieć głowy zaprzątniętej... sprzątaniem. Według mnie, najlepiej zacząć od krótkiego posprzątania kuchni - pozamiatać, umyć naczynia i podłogę. Powyciągać naczynia ze zmywarki i poodstawiać talerze, sztućce i szklanki do szafek. Nie powinno to zająć więcej niż 10 minut (no, chyba że ktoś ma naprawdę dużą kuchnię), a efekt jest fantastyczny!  Odświeżenie pokojów również dobrze zrobić wieczorem. Jeśli odkurzymy, to rano nie będziemy roznosić "śmieci" jeszcze z poprzedniego dnia. Wietrzenie przed spaniem to chyba oczywista sprawa, ale na wszelki wypadek wspomnę i o niej. Dzięki wymianie powietrza na świeże bardzo ułatwiamy sobie zasypianie i pozbywamy się sporej ilości kurzu i zarazków. Do tego wiet...

Pozbądź się... organów wewnętrznych.

Każda osoba dobrze wie, że można żyć z jedną nerką, albo z jednym płucem. Nawet istnieje opcja zrezygnowania z części wątroby! Dlatego też jako prawdziwi minimaliści, powinniśmy pozbyć się wszystkiego, co nie jest nam wewnątrz organizmu absolutnie niezbędne!... Oczywiście żartuję. Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na temat podpisywania oświadczeń o udostępnieniu organów po naszej śmierci. Myślę, że jako praktykujący minimaliści powinniśmy być świadomi pewnych spraw i decydować się na oddanie innym w razie potrzeby rzeczy, które nam już z całą pewnością się nie przydadzą - a z całą pewnością organy wewnętrzne po naszej śmierci nie będą już nam potrzebne.  Dawniej uważałem, że absolutnie nie zgodziłbym się na oddanie organów, jeśli doszłoby do wypadku z moim udziałem. Wpływ na to miała świadomość, że ktoś mógłby "bawić się", a właściwie nieuszanować moich zwłok (tak, wiem - takie sytuacje praktycznie się nie zdarzają... a może jednak?). Dziś wiem, że nie będzie to miało ...

Dlaczego minimalista nie obchodzi urodzin, rocznic i komercyjnych świąt?

Ten wpis może być dość kontrowersyjny, ponieważ chcę poruszyć temat, który wydaje się być nienaruszalnym. Obchodzenie urodzin czy imienin jest przecież uważane jako coś oczywistego, a wręcz obowiązkowego, jeśli chce się utrzymywać przynajmniej "jako-takie" stosunki towarzyskie i nie wyjść na niemiłego odludka. No cóż, osobiście uważam, że nie zawsze należy robić to co kultura i tradycja nakazuje i postaram się przekonać Was do tego, by porzucić świętowanie urodzin, rocznic i tym podobnych okazji. Minimalizm sprawił, że większość zwykłych świąt postrzegam jako moment w którym radość znajdują głównie producenci i sprzedawcy. W końcu mają dodatkową okazję, by sprzedać nam różnego rodzaju produkty, których w innej sytuacji raczej byśmy nie kupili. Prezenty, życzenia, spotkania - z jednej strony jest to ok, jeśli znajdujemy w tym realną radość. Niektórzy mają ogromną przyjemność z obdarowywania innych - choć często dla obdarowywanego przyjmowanie życzeń czy prezentów to dość nie...

Wypożyczanie zamiast kupowania.

Posiadanie jest czymś uzależniającym. Od dziecka uczeni jesteśmy, że "mieć" coś swojego, to niejako cel życia. Musimy szukać pracy, po to by mieć pieniądze. Pieniądze są niezbędne, by mieć samochód, lub dom. Własny dom sprawia, że mamy poczucie spokoju i bezpieczeństwa (choć oczywiście wcale tak być nie musi, bo dom to również odpowiedzialność i zmartwienia). Reklamy również namawiają do zakupów, do zostania posiadaczem określonego przedmiotu. Sam ulegałem niejednokrotnie "presji" otoczenia i decydowałem się na poświęcanie swojego czasu w zamian za możliwość zostania właścicielem kilku "niezbędnych" gadżetów. Dziś jestem zwolennikiem wypożyczania. W dodatku uważam, że dzięki wypożyczaniu można stać się bogatszym, nie tylko materialnie, ale również wewnętrznie! Jak to możliwe? Wytłumaczę to na bardzo skrajnym przypadku. Przez długi czas młodzieńczego życia marzyłem o posiadaniu... samochodu sportowego produkowanego przez firmę która baaaardzo ceni sw...

Niekomercyjne wydanie Św. Mikołaja.

Obchodzimy dziś wspomnienie Św. Mikołaja biskupa - zapamiętanego jako osobę która wyjątkowo dbała o ubogich i potrzebujących. Aktualnie 6 grudnia kojarzy się raczej z momentem w którym wymieniamy się nawzajem prezentami, lub obdarowujemy nimi dzieci. Chciałbym jednak powrócić do właściwej pamięci o tym niezwykłym człowieku, jakim był biskup Mikołaj z Miry. Co ciekawe, 6 grudnia, to wspomnienie daty śmierci tego niezwykłego i gorliwego w wierze człowieka. Obdarowywanie się prezentami które w tym dniu jest popularne jest niewątpliwie miłym gestem, jednak należy zauważyć, że patron dzisiejszego święta skupiał uwagę na pomocy ubogim i potrzebującym. Dlatego też zachęcam Was, drodzy przyjaciele minimaliści, do podjęcia rozmowy z rodziną i bliskimi, na temat wartości drobnych gestów w życiu i o ile to możliwe - rezygnację z prezentów, na rzecz wspomożenia działalności dobroczynnych. W XXI wieku mamy niesamowicie rozległe możliwości pomagania biedniejszym od nas - możemy wspierać organiz...

Internet nową telewizją?

Od kilku dni zastanawiam się nad tym, co się dzieje z internetem, a konkretnie ze społecznościami, które w nim się poruszają. Pamiętam jeszcze internet z czasów, kiedy można było spotkać się z wymianą uwag, zdań i opinii, a reklamy istniały w telewizji i prasie. Aktualnie stało się z tym medium coś potwornego - bez adblocka nie da się wejść na niektóre serwisy (ze względu na gigantyczną ilość reklam, które opóźniają ładowanie się strony i po prostu irytują), a opinie dawniej prywatne, teraz są opiniami "sponsorowanymi". Fora przestały spełniać swoją rolę, służą teraz głównie do przechwalania się, obrażania innych i odsyłania do wyszukiwarki google. Ogromna ilość blogerów i vlogerów przyjmuje zlecenia na reklamę danego produktu w swoich tekstach czy filmach, co jest dla mnie w pełni zrozumiałe, bo z czegoś utrzymywać się trzeba. Problem jest tylko taki, że kiedy każdy z twórców treści jest sponsorowany przez wielkie koncerny, to rzeczywista wartość promowanego przez nich ...