Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2016

Naprawiaj.

Prosta rada, dotycząca niekoniecznie prostej czynności.
Naprawiaj. Nie zawsze jest to łatwe, ale już samo zdobywanie wiedzy prowadzące do naprawienia zepsutej rzeczy jest cennym doświadczeniem. 
Satysfakcja z ponownej możliwości korzystania z teoretycznie zniszczonego produktu jest ogromna - wystarczy policzyć, ile zaoszczędziło się na nie-kupowaniu nowego zamiennika dla uszkodzonej rzeczy. 
Naprawianie uczy też szacunku do twórcy danego przedmiotu. Naprawiając mamy możliwość poznać złożony proces tworzenia.
Oczywiście nie należy popadać w skrajności i koniecznie podejmować się rekonstrukcji czegoś, co jest już właściwie kompletnie nienaprawialne. Wtedy minimalizujemy stan posiadania przez wyrzucanie ;)




Tylko ważne sprawy.

Kolejną rzeczą nad jaką warto popracować będąc minimalistą, jest ustalenie priorytetów. Często ludzie narzekają na stres, nadmiar obowiązków, brak wolnego - niestety, ale mają z tym problem zwykle na własne życzenie! Współczesne czasy nakłaniają do brania na swoje barki dodatkowych obowiązków, nadgodzin, projektów do wykonania itp. Można spróbować przerwać ten szalony pęd i poukładać sobie w głowie, co jest ważne, a co niekoniecznie.
Każdy ma inny system wartości, ale zwykle do "ważnych" spraw można zaliczyć kontakty z rodziną, pracę przynoszącą zarobek, pielęgnowanie pasji, edukację - w tych dziedzinach trzeba koncentrować się na dawaniu z siebie jak najwięcej! 
Kiedy staramy się robić wiele rzeczy na raz, zwykle szybko frustrujemy się i nie kończymy rozpoczętej pracy, gdyż niejako zmuszani jesteśmy (bądź sami się zmuszamy) do robienia kolejnej (bo przecież terminy gonią). Nauczony własnym doświadczeniem wiem, że zdecydowanie skuteczniej prowadzi się zadania do końca, kied…

Zero długów!

Jedną z największych korzyści przejścia na minimalizm jest gruntowna zmiana podejścia do finansów. Zrezygnowanie z zadłużania. Bo to przecież oczywiste dla minimalisty, że dług to nic innego, jak dodatkowe obciążenie, czyli rzecz, której trzeba się pozbyć!
Zadłużenia mogą przybierać różną formę:
pożyczka w banku/parabankupożyczka u rodziny/znajomychkarta kredytowa z której nie umiemy korzystaćraty na konsumpcjęwszelkie usługi z comiesięcznym rachunkiem (tak tak, to też trzeba zaliczyć do długów!) Jeśli chcemy wieść spokojne, szczęśliwe życie, to musimy wyeliminować większość z wyżej wymienionych pochłaniaczy naszych pieniędzy. Oczywiście ciężko będzie zrezygnować z ostatniego punktu, gdyż w XXI wieku trudno żyje się bez opłacanego co miesiąc prądu, gazu, dostępu do internetu czy telefonu. Jednak wszelkie pożyczki, raty i karty kredytowe powinny być jedną z pierwszych rzeczy za jakie zabiera się początkujący minimalista.
Sam przechodziłem tą drogę kilka lat temu, gdzie z zadłużonego (p…

Nie przywiązuj się do materialnych przedmiotów.

Współczesna reklama perfekcyjnie zachęca do "sprawiania sobie radości" poprzez kupowanie kolejnych produktów. Dodatkowo każdy producent wie, że produkt dobry (dla producenta), to produkt nietrwały. Dlatego też jesteśmy nauczeni ciągłego obracania nowymi przedmiotami.
Minimalizm radzi odpuścić sobie pogoń za kolejnymi zamiennikami starych produktów, a co więcej, sugeruje, by przywiązywać się do tego co już posiadamy. W mojej opinii jest to całkiem dobre rozwiązanie (bo w końcu minimalistyczne), jednak można je udoskonalić. Jak? Poprzez całkowite nieprzywiązywanie się do przedmiotów.
Każda rzecz ma określoną trwałość i nawet jeśli chcemy być pro-minimalistami i korzystać z jednej filiżanki, nie miejmy oporów wymienić ją na nową, jeśli ta stara mocno się już zużyła i przecieka. Przywiązanie do danego przedmiotu może być bowiem przeszkodą w upraszczaniu sobie życia. 
Minimalizm jest skuteczny, kiedy ułatwia, a nie utrudnia.
Ciągła wymiana wyposażenia kuchni jest równie niewłaśc…

Prosty język.

Im więcej książek czytam, tym bardziej przekonuję się do tego, że w życiu codziennym należy posługiwać się jak najprostszym językiem. Skąd takie przekonanie? 
Prosty język sprawia, że każdy jest nas w stanie zrozumieć. A zrozumienie tego, co ktoś mówi, jest podstawą udanej komunikacji! Mówiąc prosto dogadamy się zarówno z dzieckiem, jak i z profesorem.
Nawet jeśli mistrzowsko opanowało się trudne, skomplikowane słowa, to warto zachować je w swojej głowie, zamiast przelewać na papier, czy wypowiadać podczas luźnego spotkania. Skomplikowane, rozbudowane i filozoficzne książki po prostu czyta się ciężej i dłużej. Łatwiej się rozproszyć, szukając zrozumienia dla danego słowa, czy zdania - które wcale niekoniecznie lepiej odda zamysł autora.  Prosty język trafia też do większej ilości ludzi podczas przemówień. Przyjemniej słucha się np. kazania, kiedy mówione jest "po ludzku", czy też wykładu prowadzonego "dla ludzi", a nie dla "pochwalenia się wiedzą". Lekki…

Łatwo mówić, ciężej zrobić...

Czasami czytam jakąś świetną książkę, bądź słucham dobrego wykładu na temat pozytywnych zmian w życiu i zapalam się chęcią odmienienia czegoś, wdrożenia nowego pomysłu do własnego życia. Autorzy motywacyjnych tekstów potrafią niesamowicie wpłynąć na myślenie, co uważam za rzecz niezwykle pozytywną.
Problem pojawia się w tym, że łatwo jest powiedzieć sobie "zrobię to", ale zdecydowanie ciężej to rzeczywiście zrobić. Dlatego też dziś chcę się podzielić z Wami tym, co póki co wciąż stanowi dla mnie wyzwanie, choć już nie raz mówiłem sobie, że się za to zabiorę.
Wczesne wstawanie - próbowałem wiele razy przestawić swój budzik wewnętrzny (zmuszając go budzikiem zewnętrznym :) ) do budzenia się "wcześniej". Niestety nadal nie jestem w stanie przestawić się z "sowy" na "skowronka".Pozbycie się fizycznych kolekcji - ciągle powtarzam, że muszę sprzedać płyty CD i papierowe książki, ale za każdym razem odwlekam to w czasie. Muzyki słucham już tylko strumi…

Szczęśliwy minimalista ma konto w Nest Bank.