Przejdź do głównej zawartości

Posty

Czystek.

Dzięki uprzejmości mojego przyjaciela miałem okazję kilka miesięcy temu spróbować zioła o nazwie Czystek (Cistus incanus). Co to za roślinka i dlaczego piszę o niej na blogu minimalistycznym? Już odpowiadam.  Czystek to krzaczek rosnący w basenie Morza Śródziemnego i Zachodniej Azji. Jego wysuszoną i siekaną bądź zmieloną wersję można zaparzać jako napój. Ma mnóstwo zalet i praktycznie zero wad! Po pierwsze, czystek nie zawiera substancji psychoaktywnych, takich jak kofeina czy teina - oznacza to, że można go pić bez problemu nawet przed snem! Nie pobudza, nie powoduje drżenia rąk i co moim zdaniem niezwykle ważne, nie powoduje zgagi! Odkąd poznałem tą roślinkę w odstawkę poszła moja ulubiona zielona herbata i yerba mate! Po drugie czystek zawiera trzy razy więcej polifenoli od zielonej herbaty - czyli na prosty język, jest pomocny przy zapobieganiu namnażania się komórek rakowych. Po trzecie, działa bakteriobójczo, antywirusowo i przeciwgrzybiczo. Można go stosować ...

Szczęśliwy minimalista poleca: Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga".

Dziś nietypowo - chcę po prostu polecić książkę, którą przeczytałem za namową mojej drugiej połówki, a która momentami wręcz idealnie wpisuje się w nurt minimalistyczny. Nie będę opisywał kim jest i co przeżyła Regina Brett - o tym można dowiedzieć się w internecie, bądź czytając jej książkę. Zwrócę tylko uwagę na kilka z pośród 50 felietonów, które zawarła w "Bóg nigdy nie mruga". W spisie treści opisane są jako lekcje, więc tak je tutaj przytoczę: Lekcja 5: Co miesiąc spłacaj zadłużenie na kartach kredytowych - piękny rozdział o potrzebie nauczenia się obsługo środkami płatniczymi i powstrzymywaniu się przed wydawaniem nie swoich pieniędzy. Lekcja 21: Zapal świece, śpij w lepszej pościeli, włóż elegancką bieliznę. Nie czekaj na specjalną okazję - wystarczającą jest dzisiejszy dzień -  Ten rozdział daje do zrozumienia, że nie można odkładać przyjemności i robić z siebie ascety. Nawet minimalista powinien zadbać o dobre samopoczucie, a nie tylko o ograniczan...

Gadżeciarstwo a minimalizm.

Czy minimalizm da się połączyć z gadżeciarstwem? Na pozór - nie, w końcu gadżeciarz lubi mieć nowe, a minimalista zaspokoi się tym co już ma. Ale spójrzmy na to z trochę innej strony - przecież minimalista może mieć świetne gadżety, które kupuje rzadko, ale za to z wysokiej półki - i wykorzystuje ich możliwości! Poniżej kilka przykładów minimalistycznego gadżeciarstwa: Jeden komputer wysokiej klasy, nowoczesny, z dużą mocą obliczeniową będzie służył wydajniej i prawdopodobnie dłużej, niż przeciętny sprzęt kupiony za niewielką kwotę kupiony na promocji (przypomina mi się rozmowa w sieci sklepów "nie dla idiotów", gdy poszukiwałem kiedyś telewizor. Dbając o jakość zakupów zawsze staram się dopytać jak najwięcej, w związku z tym podszedłem do pana i zapytałem który telewizor by polecił. Ten bez wahania wskazał konkretny egzemplarz. Na moje pytanie "dlaczego akurat ten" pan sprzedawca odpowiedział "bo jest w promocji"...) Smartfon z wyższej pó...

Czy marka ma znaczenie?

Przyglądałem się z uwagą dyskusji, która dotyczyła tego, czy produkty firmy Apple są minimalistyczne, czy też nie. Zdziwiło mnie, że minimaliści potrafią tak długo licytować się, o to kto ma w sporze rację :) Dyskusja sama w sobie przestała być bowiem minimalistyczną! Czy marka ma dla minimalisty znaczenie? Moim zdaniem absolutnie nie! Znaczenie ma jakość, ale nie to, kto wyprodukował daną rzecz. I to, czy producent jest wielką firmą, czy małą - również nie ma znaczenia! W moim odczuciu minimalistą może być zarówno osoba która korzysta ze sprzętu wartego 5000 zł, jak również taka, która posługuje się sprzętem za 50 zł (oczywiście mowa o sprzętach które służą do tego samego, np. o telefonie komórkowym). Najważniejsze jest to, by posiadać produkt, który w pełni wykorzystujemy i z którego jesteśmy zadowoleni! Minimalistą nie będzie ktoś, kto oszczędzi kupując xx zł tańszy produkt, a później jest niezadowolony z tego, bo rzecz nie odpowiada jego potrzebom i poczuciu estetyki. Pr...

Notuj swoje potrzeby.

Notuj swoje potrzeby - prosta rada, ale pomaga zweryfikować czy rzecz na którą mamy ochotę jest naprawdę niezbędna, czy po prostu mamy głód nowości. Co ciekawe, zauważyłem że prowadzenie notatnika potrzeb pomaga mi kontrolować poziom własnych zachcianek. Dla przykładu - w tym roku chciałbym telefon który ma minimum 4 rdzenie procesora, 1 gigabajt pamięci ram i 4,5 calowy wyświetlacz. Dwa lata temu potrzebowałem, by telefon w ogóle miał jakiś sensowny procesor, 256 megabajtów ram i 3,7 calowy wyświetlacz. Postęp technologiczny poprawia jakość życia, ale także wymusza niejako zwiększanie swoich potrzeb. Na szczęście notując co w danej chwili uważamy za niezbędne po jakimś czasie może okazać się jedynie wymysłem! Kiedy nachodzi mnie potrzeba dodatkowej rzeczy, to po prostu siadam i wypisuję dlaczego chcę "to" mieć. Później odkładam zapis na jakiś czas i wracam do niego np. po tygodniu. Często wtedy uświadamiam sobie jak płytka była moja potrzeba - i skoro przez tydz...

Prosty środek transportu.

Dziś chciałbym poruszyć temat minimalistycznych środków transportu. Zapewne nie będzie żadnym zaskoczeniem, jeśli napiszę że na krótkim dystansie najbardziej oszczędne będą własne nogi :) Z kolei moim ulubionym (choć w zimie trochę zaniedbanym) sposobem pokonywania kilometrów jest rower.  Rower w mieście sprawdza się lepiej niż samochód, oczywiście pod warunkiem, że umiemy go dostosować do miejskich warunków (wyposażyć w porządne zapięcie zabezpieczające, wymieniając wszelkie szybkozamykacze w kołach na wkręcane śruby, zakładając błotniki i odblaski), oraz nauczymy się poprawnie na nim poruszać (tam gdzie są ścieżki rowerowe jeździmy po nich, a nie po ulicy, a tam gdzie ścieżki nie ma - po ulicy, a nie po chodniku!). Sam dojeżdżałem do pracy na krótkim dystansie (3 km od miejsca zamieszkania) i powiem szczerze, że od momentu wyjścia z domu do momentu wejścia do drzwi firmy spędzałem mniej czasu na podróży, niż gdybym przebijał się przez miasto siedząc na fotelu samochodu! ...

Minimalizm odstresowuje.

Stres - choroba XXI wieku, choć pewnie i w każdym poprzednim był uciążliwością, tylko nie nazwany chorobą. Nadmierne zmęczenie, złość, przeładowanie emocji, nerwowość - to wszystko wiąże się ze stresującym życiem. Ludzie dotknięci tą przypadłością szukają przeróżnych sposobów, by się jej pozbyć - co wcale nie jest łatwe, bo różnego rodzaju bodźce stresowe atakują nas z każdej strony: w pracy, na uczelni, w życiu osobistym. Mój organizm reaguje na stres bardzo konkretnie - dostają po prostu takiego bólu głowy, że nie jestem w stanie na niczym się skupić. W latach szkolnych dopadało mnie to raz, dwa razy w tygodniu, a gdy rozpocząłem pracę związaną z podpisywaniem umów z klientem mogłem wręcz precyzyjnie zapisywać, że w poniedziałek, środę i piątek mój ból głowy będzie przeokrutny. Na szczęście w pewnym momencie zrozumiałem, że stres wypływa ze mnie, a nie z zewnątrz - z zewnątrz docierają jedynie bodźce, które odbieram w określony sposób, wpływający na moje samopoczucie. ...