Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ukoić nerwy.

Z natury jestem raczej spokojną osobą. Niestety, kiedy wsiadam za kierownicę zmieniam się w strasznego agresora. Okrutnie irytuje mnie sposób jazdy innych osób - zajmowanie lewego pasa, zajeżdżanie drogi, gwałtowne hamowania bez powodu itp. itd. Na szczęście nie zachowuję się złośliwie wobec innych, jedynie czuję przypływ złości i czasem wyrzucę z siebie jakiś wulgaryzm. Zapewne gdy prowadzę samochód wyglądam tak:   Postanowiłem z tym walczyć. Dlaczego mam irytować się na coś, na co nie mam wpływu? Moja złość za kółkiem niczego nie zmieni - co najwyżej zaskoczę swoją słowną agresją innych pasażerów. Powoli dochodzę do wniosku, że warto dbać o własne nerwy. Szkoda każdej niepotrzebnie podgrzanej emocji, zwłaszcza gdy realnie kompletnie nic ona nie zmieni. I dotyczy to wszelkich życiowych sytuacji, nie tylko tych samochodowo - podróżniczych :) Dlaczego tu o tym piszę? Bo w moim odczuciu minimalizm to również pozbywanie się negatywnych emocji, nadmiaru zbędnych wrażeń. ...

Sport źródłem uśmiechu.

Jeśli myślisz, że szczęśliwą może być osoba która nic nie robi i cały dzień leży w łóżku - mylisz się! Człowiek jest przystosowany do życia w ruchu, a współczesność niestety dąży do tego, by każdą chwilę spędzać na leniuchowaniu. Nie ukrywajmy - upraszczanie sobie codziennych czynności to niezwykle cenna i ważna umiejętność, ale może prowadzić dosłownie do zaniku mięśni! Dlatego też lekarstwem na taki stan rzeczy jest uprawianie - nawet hobbistycznie - sportu. I nie ma większego znaczenia, czy będzie to sport indywidualny (większa satysfakcja z pokonywania własnych słabości), czy drużynowy (grupowe przeżywanie sukcesów) - ważne, by się ruszać!  Już 20 minut szybkiego spaceru powoduje uwalnianie się endorfin - czyli hormonów szczęścia! Dlaczego więc szczęśliwy minimalista nie mógłby aplikować sobie takiej dawki darmowego "narkotyku" codziennie?  Ćwiczenia poprawiają również samoocenę - kiedy widzimy efekty naszej pracy w postaci np. większych mięśni, czy szc...

Czystek.

Dzięki uprzejmości mojego przyjaciela miałem okazję kilka miesięcy temu spróbować zioła o nazwie Czystek (Cistus incanus). Co to za roślinka i dlaczego piszę o niej na blogu minimalistycznym? Już odpowiadam.  Czystek to krzaczek rosnący w basenie Morza Śródziemnego i Zachodniej Azji. Jego wysuszoną i siekaną bądź zmieloną wersję można zaparzać jako napój. Ma mnóstwo zalet i praktycznie zero wad! Po pierwsze, czystek nie zawiera substancji psychoaktywnych, takich jak kofeina czy teina - oznacza to, że można go pić bez problemu nawet przed snem! Nie pobudza, nie powoduje drżenia rąk i co moim zdaniem niezwykle ważne, nie powoduje zgagi! Odkąd poznałem tą roślinkę w odstawkę poszła moja ulubiona zielona herbata i yerba mate! Po drugie czystek zawiera trzy razy więcej polifenoli od zielonej herbaty - czyli na prosty język, jest pomocny przy zapobieganiu namnażania się komórek rakowych. Po trzecie, działa bakteriobójczo, antywirusowo i przeciwgrzybiczo. Można go stosować ...

Szczęśliwy minimalista poleca: Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga".

Dziś nietypowo - chcę po prostu polecić książkę, którą przeczytałem za namową mojej drugiej połówki, a która momentami wręcz idealnie wpisuje się w nurt minimalistyczny. Nie będę opisywał kim jest i co przeżyła Regina Brett - o tym można dowiedzieć się w internecie, bądź czytając jej książkę. Zwrócę tylko uwagę na kilka z pośród 50 felietonów, które zawarła w "Bóg nigdy nie mruga". W spisie treści opisane są jako lekcje, więc tak je tutaj przytoczę: Lekcja 5: Co miesiąc spłacaj zadłużenie na kartach kredytowych - piękny rozdział o potrzebie nauczenia się obsługo środkami płatniczymi i powstrzymywaniu się przed wydawaniem nie swoich pieniędzy. Lekcja 21: Zapal świece, śpij w lepszej pościeli, włóż elegancką bieliznę. Nie czekaj na specjalną okazję - wystarczającą jest dzisiejszy dzień -  Ten rozdział daje do zrozumienia, że nie można odkładać przyjemności i robić z siebie ascety. Nawet minimalista powinien zadbać o dobre samopoczucie, a nie tylko o ograniczan...

Gadżeciarstwo a minimalizm.

Czy minimalizm da się połączyć z gadżeciarstwem? Na pozór - nie, w końcu gadżeciarz lubi mieć nowe, a minimalista zaspokoi się tym co już ma. Ale spójrzmy na to z trochę innej strony - przecież minimalista może mieć świetne gadżety, które kupuje rzadko, ale za to z wysokiej półki - i wykorzystuje ich możliwości! Poniżej kilka przykładów minimalistycznego gadżeciarstwa: Jeden komputer wysokiej klasy, nowoczesny, z dużą mocą obliczeniową będzie służył wydajniej i prawdopodobnie dłużej, niż przeciętny sprzęt kupiony za niewielką kwotę kupiony na promocji (przypomina mi się rozmowa w sieci sklepów "nie dla idiotów", gdy poszukiwałem kiedyś telewizor. Dbając o jakość zakupów zawsze staram się dopytać jak najwięcej, w związku z tym podszedłem do pana i zapytałem który telewizor by polecił. Ten bez wahania wskazał konkretny egzemplarz. Na moje pytanie "dlaczego akurat ten" pan sprzedawca odpowiedział "bo jest w promocji"...) Smartfon z wyższej pó...

Czy marka ma znaczenie?

Przyglądałem się z uwagą dyskusji, która dotyczyła tego, czy produkty firmy Apple są minimalistyczne, czy też nie. Zdziwiło mnie, że minimaliści potrafią tak długo licytować się, o to kto ma w sporze rację :) Dyskusja sama w sobie przestała być bowiem minimalistyczną! Czy marka ma dla minimalisty znaczenie? Moim zdaniem absolutnie nie! Znaczenie ma jakość, ale nie to, kto wyprodukował daną rzecz. I to, czy producent jest wielką firmą, czy małą - również nie ma znaczenia! W moim odczuciu minimalistą może być zarówno osoba która korzysta ze sprzętu wartego 5000 zł, jak również taka, która posługuje się sprzętem za 50 zł (oczywiście mowa o sprzętach które służą do tego samego, np. o telefonie komórkowym). Najważniejsze jest to, by posiadać produkt, który w pełni wykorzystujemy i z którego jesteśmy zadowoleni! Minimalistą nie będzie ktoś, kto oszczędzi kupując xx zł tańszy produkt, a później jest niezadowolony z tego, bo rzecz nie odpowiada jego potrzebom i poczuciu estetyki. Pr...

Notuj swoje potrzeby.

Notuj swoje potrzeby - prosta rada, ale pomaga zweryfikować czy rzecz na którą mamy ochotę jest naprawdę niezbędna, czy po prostu mamy głód nowości. Co ciekawe, zauważyłem że prowadzenie notatnika potrzeb pomaga mi kontrolować poziom własnych zachcianek. Dla przykładu - w tym roku chciałbym telefon który ma minimum 4 rdzenie procesora, 1 gigabajt pamięci ram i 4,5 calowy wyświetlacz. Dwa lata temu potrzebowałem, by telefon w ogóle miał jakiś sensowny procesor, 256 megabajtów ram i 3,7 calowy wyświetlacz. Postęp technologiczny poprawia jakość życia, ale także wymusza niejako zwiększanie swoich potrzeb. Na szczęście notując co w danej chwili uważamy za niezbędne po jakimś czasie może okazać się jedynie wymysłem! Kiedy nachodzi mnie potrzeba dodatkowej rzeczy, to po prostu siadam i wypisuję dlaczego chcę "to" mieć. Później odkładam zapis na jakiś czas i wracam do niego np. po tygodniu. Często wtedy uświadamiam sobie jak płytka była moja potrzeba - i skoro przez tydz...