Przejdź do głównej zawartości

Posty

(Nie)codziennik ep.3

Zaczynam dziś pisać podczas picia wspaniałej yerba mate green - niedawno odkryłem brazylijską odmianę, która nie jest wędzona, a suszona ciepłym powietrzem. W mojej opinii to najprzyjemniejsza yerba dla początkujących, ponieważ jest pozbawiona gorzkiego smaku, który w przypadku tradycyjnych odmian jest wynikiem okadzania dymem. Polecam! Wczoraj rzucałem do kosza po raz kolejny, ale tym razem w wyjątkowych okolicznościach. Byłem na najlepszym dotychczas boisku, bardzo zadbanym i otoczonym łąką i lasem (!), oraz nie pojawiłem się tam sam - wybrała się tam ze mną moja narzeczona :) Mieliśmy w planie kwadrans na grę, a spędziliśmy tam pewnie około 45 minut! Znaczy, że było super :) W nocy padało, w związku z tym powietrze dziś pachnie cudownie, oraz temperatura wróciła do rozsądnego poziomu. Nauczyłem się cieszyć każdą pogodą! Mam za sobą kilka spotkań z dawno nie widzianymi znajomymi. Naprawdę dobrze jest odnawiać kontakty! Można sobie powspominać, ale również podzielić się p...

(Nie)codziennik ep.2

Ależ wczoraj miałem udany dzień!  Otrzymałem od Magdy część zdjęć z sesji narzeczeńskiej z Tatr - jestem naprawdę zachwycony! Jak tylko ukaże się galeria z całością, wrzucę się pochwalić ;) Od kilku dni jest pochmurno i deszczowo. Taka pogoda pozwala zaszyć się z kubkiem kawy i popracować trochę w domu. Kolejne niepotrzebne przedmioty eliminuję ze swojego życia.  Kiedy za oknem pada, docenia się bardziej chwile w których niebo zamyka prysznic i pojawia się chwila bez opadów. Wczoraj wykorzystałem taki "suchy" moment na poćwiczenie koszykówki. Sam, wybrałem się na boisko (takie osiedlowe, na świeżym powietrzu) i przez godzinę próbowałem trafiać piłką do wnętrza obręczy zawieszonej nieco ponad 3 metry nad powierzchnią placu do gry. Miałem może jakieś 5% skuteczności, a pierwsze rzuty nie dość, że całkiem nie wpadały, to jeszcze musiałem gonić za piłką na parking, po tym jak uciekała poza siatkę ochronną. Na szczęście z czasem moja celność się poprawiała, co dało mi n...

(Nie)codziennik ep.1

Kontynuuję pisanie o zwykłej, choć niekoniecznie szarej codzienności. Postanowiłem nazywać te wpisy trochę inaczej, tak by odróżniały się od tekstów tematycznych. Nazwa będzie prosta - (Nie)codziennik - a wynika ona z formy blogowania, oraz niejako informuje, że wpisy nie będą pojawiały się każdego dnia ;) Wróciłem z gór. Było cudownie, wraz z narzeczoną poznaliśmy dwójkę przesympatycznych ludzi (pozdrowienia Magda i Krzysztof) z którymi wędrowaliśmy wspólnie w Dolinie Strążyskiej. Magda, fotografka, pomogła w realizacji naszego małego marzenia, czyli pięknej sesji narzeczeńskiej we wspaniałej scenerii górskiej. Mam nadzieję, że będę mógł niebawem przedstawić Wam efekty tej współpracy tutaj, na jednym z kolejnych (Nie)codzienników. A dziś po raz pierwszy od baaaardzo dawna zacząłem czytać... papierową lekturę. Kuzynka Agnieszka pożyczyła mi bowiem książkę Roberta Kroola "Wolni i zniewoleni", która zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Być może spróbuję napisać mini-recen...

Blog codzienny.

Dawno nic nie napisałem - bo ileż można w końcu pisać o minimalizmie? Postanowiłem jednak skrobnąć coś nowego i będzie to trochę inne, niż dotychczas. Będę pisał o swoim codziennym życiu, czyli jak filozofia minimalizmu rzeczywiście wpływa na moje dni. Zacznę od tego, że piszę te słowa siedząc na balkonie pensjonatu wypoczynkowego zlokalizowanego w pobliżu Tatr - mam przed sobą fenomenalny widok na góry. Podziwiam je, póki pogoda pozwala, bo zbiera się na deszcz. Piję kawę - taką zwykłą "zalewajkę", która w podróżach smakuje mi chyba najbardziej. Chór ptaków umila mi wypoczynek. Wieczorem planuję wybrać się na zdjęcia, o ile oczywiście deszcz nie pokrzyżuje tych planów. Co ciekawe, tym razem to nie ja będę fotografował, a właśnie będę osobą fotografowaną. Wraz z ukochaną będziemy brać udział w sesji narzeczeńskiej. Jak minimalizm wpłynął na mój dzień? Ponieważ mogłem dzięki niemu pozwolić oderwać się od wszystkiego i po prostu pojechać w góry. Nie pracuję na etacie ...

Perfekcyjny minimalista.

Obserwując niejedną dyskusję na forach związanych z minimalizmem zacząłem się zastanawiać na temat tego, czy w ogóle mam prawo nazywać się minimalistą. Bo jak mogę nim być, jeśli: posiadam więcej, niż 100 przedmiotów - ba, nawet nie planuję ich liczyć! mam "wyjściowe" ubrania, takie jak garnitur, czy koszulę z kołnierzykiem na ścianach wiszą u mnie obrazy wciąż nie jestem weganinem (ani nawet wegetarianinem!) czasami wydaję pieniądze na materialne przyjemności (zdarzyło mi się nawet kupić kawę na stacji benzynowej!) mam szafę i łóżko, w dodatku z którego korzystam (nie śpię na podłodze) lubię elektroniczne gadżety , które raz na kilka lat wymieniam na nowsze posiadam samochód, a oprócz tego aż dwa rowery No więc co ze mną nie tak? Dlaczego wciąż uważam, że jestem minimalistą, choć wymienione powyżej punkty, świadczą o tym, że teoretycznie wcale nim nie jestem? Już postaram się wytłumaczyć. Otóż... nie jestem perfekcyjnym minimalistą. Nie chcę zaszufladkować się,...

Minimalizm: dlaczego i jak? Wpis gościnny Magdy z bloga minimal.m

Dziś zapraszam Was do przeczytania tekstu, który na moją prośbę przygotowała Magda z bloga minimal.m . Jest szczególny bo jest bardzo konkretny, a Magda pokazuje w nim również pewne prywatne kwestie, zresztą... przeczytajcie sami! Minimalizm: dlaczego i jak? Jeżeli czasem wydaje Wam się, że nie macie czasu na nic, a tym bardziej na refleksje „dlaczego” i „jak”, to mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu znajdziecie na to choć chwilę. Dzięki minimalizmowi możecie, tak jak ja, uświadomić sobie, jak ważna jest ta podstawowa czynność. Odpowiadając na te dwa pytania opowiem Wam moją historię. Dlaczego wybrałam minimalizm? Przyczyna była bardzo przewrotna. Minimalizm znalazł się w moim życiu z przesytu, z nadmiaru. Nadmiaru myśli wewnątrz, nadmiaru przedmiotów dookoła, nadmiaru wymagań wobec samej siebie i pewnym braku... Braku „tego czegoś”, do czego zawsze dążyłam, choć sama nie potrafiłam tego nazwać. Braku prawdziwej życiowej pasji, która dałaby mojemu życiu nowy sens...

Wywiad z minimalistą: Oktawia Halemba

Goszczę dziś u siebie Oktawię , młodą kobietę, która poznała minimalizm i postanowiła korzystać z niego w codziennym życiu. Poprosiłem ją o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań, które możecie przeczytać w tym wpisie! Oktawii bardzo dziękuję za podzielenie się z nami swoim minimalistycznym doświadczeniem! Zapraszam do lektury! Jak odkryłaś minimalizm? Nie mogłam odkryć minimalizmu nigdzie indziej, jak w księgarni. Mój Tata zawsze powtarza, „Jak się Ruda zgubi, to szukajcie w pobliskiej księgarni”.  W jaki sposób praktykujesz minimalizm i jak długo? Sam minimalizm praktykuję od około pięciu lat, przejawia się np. na zakupach, jeśli chodzi o żywność wybieram ekologiczne produkty, zgodne z moim kodem metabolicznym. Jestem zaawansowanym alergikiem, więc wszystko co kupuję poddaje dokładnej, wnikliwej analizie. Zauważyłem, że dużo czytasz, czy możesz pochwalić się ile mniej więcej książek rocznie pochłaniasz? Masz ulubionych autorów (niekoniecznie związanych z minimalizme...